Written and created by Katarzyna Tusk


Ukochane filmy świąteczne

by Kasia on Grudzień 20, 2011

     Im jestem starsza tym trudniej jest mi poczuć prawdziwy świąteczny nastrój. Brak śniegu utrudnia mi to jeszcze bardziej. Jestem też już trochę za duża, aby wypatrywać przez okno sań świętego Mikołaja. Czy w związku z tym mam czekać aż do pasterki (śpiewanie kolęd jest niezawodne w budowaniu nastroju:)) aby ogarnął mnie świąteczny duch? Zdecydowanie nie! Już od pierwszego grudnia jestem stałym gościem w miejscowej wypożyczalni video i zaopatruję się w niej (jak co roku) w ulubione świąteczne filmy.

     Moim absolutnym numerem jeden jest film "Love actually". Ze zdumieniem dowiedzialam się ostatnio, że można jeszcze znaleźć parę osób na kuli ziemskiej, które nie widziały tego filmu. Skutecznie obniżyłam tę liczbę  wśród swoich znajomych, wciskając im płytę z tą produkcją przy byle okazji (przezornie zaopatrzyłam się w jeden egzemplarz, gdy był dodawany do jakiejś gazety). Wam, drogie Czytelniczki, niestety nie mam okazji przekazać płyty, dlatego proszę o obejrzenie tego filmu we własnym zakresie:). Z pewnością nie będziecie żałować:)

 

    Drugi film, który chciałabym Wam polecić, to już trochę zapomniany "Ja Cię kocham a Ty śpisz" z Sandrą Bullock. Losy kopciuszka dwudziestego wieku, pracującego na nowojorskim dworcu, z pewnością Was rozczulą, ale też i rozśmieszą.  Główna bohaterka zostaje przez przypadek uznana za narzeczoną przystojnego i bogatego bruneta, który nie jest w stanie sprostować tej nieprawdziwej informacji, ponieważ jest w stanie śpiączki. A do tego akcja dzieje się w najgorętszym przedświątecznym okresie. W zeszłym roku produkcja ta była nadawana przez telewizję. W tym roku niestety nie mogłam się jej nigdzie doszukać, wypożyczalnia jest więc jedyną opcją.

   W tym roku postanowiłam zawęzić swój wybór do trzech filmów (w przyszłym z pewnością polecę Wam resztę:)). I tak jako ostatni polecę Wam "Dziennik Bridget Jones". W tym filmie podoba mi się wszystko, począwszy od genialnej piosenki "All by myself" w domowym (i lekko pijanym) wydaniu głównej bohaterki, aż po kompromitujące sweterki Colina Firtha (mówcie, co chcecie, ale ja marzę o tym swetrze z reniferem!)

Moim zdaniem, Bridget i Marc Darcy to jedna z najbardziej uroczych par wszech czasów:)

 

PS.  Z cyklu "cudze chwalicie, a swego nie znacie" polecam album "Gdańsk z Góry". Z jednej strony dlatego, że jego współautorem jest mój brat (jak się domyślacie bardzo go kocham:)), a z drugiej dlatego, że to zbiór ponad 140 naprawdę niesamowitych fotografii Gdańska z lotu ptaka. Widać piękne plaże, zalesione wzgórza i wciśnięte pomiędzy nie miasto – jedyne w swoim rodzaju w Polsce. Rozwiązało mi to problem prezentu dla wielu osób:)
 
 
 

266 comments

UWIELBIAM OKRES ŚWIĄT I OGLADANIE TAKICH FILMÓW ŚWIĄTECZNYCH KOCHAM PO PROSTU

A TY OGLĄDAŁAŚ LISTY DO M????? właśnie taki fajny klimat świąt nas ten film wprowadza

dodany przez Szalony KONKURS paliwo i ekspres do wygrania @ 20 grudnia 2011 o 09:09. Odpowiedz #

Ogólnie nie przepadam za filmami świątecznymi (oprócz Kevina – tradycja), ani za komediami romantycznymi. A połączenie tych dwóch jest dla mnie nie do zniesienia :-)
Zwłaszcza jeśli chodzi o polskie filmy – na pewno nie wybiorę się na ,,Listy do M”.
Ale chętnie obejrzę ,,Love Actually”, by jeszcze raz zobaczyć tam Alana Rickmana :D
Pozdrawiam!

dodany przez http://sztukastudiowania.blogspot.com/ @ 20 grudnia 2011 o 10:52. Odpowiedz #

Listy do M. polecam.

dodany przez http://25inlux.blogspot.com/ @ 20 grudnia 2011 o 12:09. Odpowiedz #

Listy do M to bardzo dobry film ! :)

dodany przez Adrianna @ 20 grudnia 2011 o 10:58. Odpowiedz #

Film dla egzaltowanych panienek. Zero nowych pomysłów. Wszystko podglądnięte z amerykańskich komedii romantycznych. Nuda.

dodany przez Małgocha @ 20 grudnia 2011 o 17:44. Odpowiedz #

Z wymienionych widziałam tylko Bridget… Za to co roku oglądam Kevina i tu nie ma przebacz :-D

dodany przez hhtp://najwyzszeobcasy.blogspot.com @ 20 grudnia 2011 o 12:52. Odpowiedz #

„To właśnie miłość” oglądam co roku i to wielokrotnie :D.

dodany przez http://lovemelavender.blogspot.com/ @ 20 grudnia 2011 o 19:08. Odpowiedz #

Uroczyście oświadczam, że Love Actually będzie emitowane w TVN 24 grudnia o 22:45:)

dodany przez Monika @ 21 grudnia 2011 o 16:52. Odpowiedz #

widze ze zaczynasz juz cala rodzine promowac na tym blogu,poczawszy od tatusia-skonczywszy na braciszku

dodany przez aannaa @ 12 lutego 2012 o 23:41. Odpowiedz #

A gdzie Kevin? Dla mnie to film na okres przedświąteczny, wymienione wyżej też,ale Kevin to Kevin ;p Obejrzę go gdy tylko spadnie śnieg, bez śniegu nie ma świąt i Kevina :) Bridget ostatnio w tv można było obejrzeć. Bardzo ciekawy post. Kiedy następny MUST HAVE ostatnio było sztuczne futerko, kupiłam i czekam na dalsze wskazówki :) Pozdrawiam !

dodany przez Karolina @ 20 grudnia 2011 o 09:16. Odpowiedz #

Super post, choć ja się skuszę chyba jeszcze na coś nieco innego. Może przy okazji świąt warto zobaczyć coś z odrobiną refleksji, na przykład „Wielkie żarcie” Ferreriego. Widziałam kilka lat temu i zrobił na mnie ogromne wrażenie…

dodany przez Bony Ikea, Real i Tesco do wygrania @ 20 grudnia 2011 o 09:56. Odpowiedz #

a ja dorzucam Listy do M ktore sa tak samo fajne jak Love Actually :)

dodany przez Ojla.blogspot.com @ 20 grudnia 2011 o 10:20. Odpowiedz #

Kevin we love You ;D

dodany przez K. @ 20 grudnia 2011 o 10:21. Odpowiedz #

Kevin to tradycja.

dodany przez http://25inlux.blogspot.com/ @ 21 grudnia 2011 o 06:53. Odpowiedz #

O tak, bez Kevina ani rusz ;)) „Love actually” do tej pory nie oglądałam, ale za to „Ja Cię kocham a Ty śpisz” widziałam kilka razy. A w tym roku na bank oglądałam na którymś kanale w TV. „Dziennik Bridget Jones” – film kultowy. A do tego mam identyczną, czerwoną pidżamę jak Bridget na tej fotce ;D Takich ciepłych, nastrojowych i klimatycznych filmów powinni jak najwięcej dawać w święta!

dodany przez Zuza @ 20 grudnia 2011 o 11:06. Odpowiedz #

Ile jeszcze można tego Kevina oglądać? Puszczają go rok w rok (tym razem był wyjątkowo w Mikołajki nie na gwiazdkę) i ciekawa jestem ile jeszcze pociągnie lat. Jak dla mnie, grudniowy repertuar powinien już dawno być odświeżony. Ja jak najbardziej podpisuję się pod Love Actually, a jeszcze dziś przysiądę do „Ja Cię kocham, a Ty śpisz” :)

dodany przez almaa @ 20 grudnia 2011 o 11:32. Odpowiedz #

O właśnie – Kevin górą:-D Jak dla mnie to akurat on kojarzy się wybitnie z okresem Świąt:-)

dodany przez hhtp://najwyzszeobcasy.blogspot.com @ 20 grudnia 2011 o 12:53. Odpowiedz #

KEVIN JEST JUŻ TRADYCJA NARODOWĄ NIE WYOBRAŻAM SOBIE ŚWIAT BEZ KEVINA, WRACAJĄ WSPOMNIENIA Z MŁODOŚCI CUUDOWNIE!! DO TEGO MUZYCZNIE STARY AMERYKAŃSKI BLUES, SOUL FRANK SINATRA MARVIN GAYE:):):):)

dodany przez kasiulka @ 20 grudnia 2011 o 17:20. Odpowiedz #

popieram! ścieżka dźwiękowa z Kevina rządzi :) same świąteczne klasyki w wykonaniach Wielkich :)

dodany przez Anonim @ 21 grudnia 2011 o 23:11. Odpowiedz #

ja dorzucę jeszcze the holiday i serendipity ;))

dodany przez Iza @ 20 grudnia 2011 o 09:21. Odpowiedz #

Dokładnie :) uwielbiam te dwa filmy i raz na miesiąc do nich wracam :)

dodany przez Ania @ 20 grudnia 2011 o 12:50. Odpowiedz #

A może mogłabyś mi polecić jakieś podobne do tych? Bo te są wspaniałe ale znam je już na pamięć i chętnie obejrzałabym coś nowego ;))

dodany przez Iza @ 20 grudnia 2011 o 18:13. Odpowiedz #

Film „Igraszki losu” obejrzałam zawsze poprawiał mi nastrój:))też dodawany był do jakiejś gazety).Do obejrzenia przed sylwestrem polecam film”Sylwester”,a w walentynki „Walentynki”:) ewentualnie „Naga prawda o miłości”;)

dodany przez Alicja @ 20 grudnia 2011 o 21:39. Odpowiedz #

Ja też nie widziałam tego pierwszego filmu, drugi coś kojarzę ale trzeci to jeden z moich ulubionych poprawiaczy nastroju. Zresztą uwielbiam Colina Firtha, rewelacyjny był także w serialu „duma i uprzedzenie” który ja serdecznie polecam, jest uroczy!
A bez śniegu mi dobrze, lepiej się prowadzi samochód;)

dodany przez Agnieszka @ 20 grudnia 2011 o 09:21. Odpowiedz #

naprawdę mi też wierzyć się nie chce, że są jeszcze na tym świecie osoby, które nie widziały Love Actually! Z tego co widziałam w te Święta film ten pokaże TVN więc serdecznie polecam – zwłaszcza fankom Colina Firtha, który jest tam boski!

dodany przez Asia bloguje o prezentach @ 20 grudnia 2011 o 09:53. Odpowiedz #

Ja tez uwielbiam ten serial!:)

dodany przez Ola @ 20 grudnia 2011 o 10:36. Odpowiedz #

zapomniałam dodać że jako prezent świąteczny zażyczyłam sobie takie fajne majtosy jakie ma Bridget co by w końcu skorygować brzuch po ciąży ;) czy ktoś może wypróbował kolekcje antycellulitową Gatty?

dodany przez Agnieszka @ 20 grudnia 2011 o 13:37. Odpowiedz #

muszę powiedzieć że niestety nie oglądałam żadnego filmu z wymienionych :)
pozdrawiam

dodany przez http://smartnesspattern.blogspot.com/ @ 20 grudnia 2011 o 09:29. Odpowiedz #

Uwielbiam wszystkie 3!

dodany przez Gdynia @ 20 grudnia 2011 o 09:39. Odpowiedz #

klasyk, klasyk i klasyk! :) bez tych filmów nie ma świąt – zdecydowanie. i trzeba koniecznie dodać, że nasze „listy do m” na mojej świątecznej liście chyba też zagoszczą. o! :)

dodany przez mlwn @ 20 grudnia 2011 o 09:40. Odpowiedz #

bo nasze listy do M to nawiązanie a w zasadzie w pewnym sensie powielanie love actually :)

dodany przez Malinkaaa @ 20 grudnia 2011 o 10:44. Odpowiedz #

oczywista-oczywistość. :) wreszcie dobra polska komercha stylizowana na zachodnych filmach. rewelacja! :)

dodany przez mlwn @ 20 grudnia 2011 o 12:53. Odpowiedz #

Do grona osób, które nie oglądały „Love Actually” zaliczam się również i ja hehe ;) W te święta zamierzam wreszcie nadrobić zaległości książkowe, bo telewizja nie serwuje w tym roku nic ciekawego. Chociaż Kevina na pewno obejrzę. Święta bez Kevina to jak święta bez choinki ;)

dodany przez lustereczko @ 20 grudnia 2011 o 09:41. Odpowiedz #

Kevin już leciał na Polsacie 6 grudnia :P ale może będzie druga część na święta :)

dodany przez Gosia @ 20 grudnia 2011 o 10:40. Odpowiedz #

Wiem, leciał, leciał :) W Święta puszczą natomiast Kevina w Nowym Yorku :)

dodany przez lustereczko @ 20 grudnia 2011 o 11:16. Odpowiedz #

nie może- na pewno- w Wigilię jakoś koło 19:)

dodany przez me @ 20 grudnia 2011 o 11:27. Odpowiedz #

Uwielbiam Dziennik Bridget Jones! Zarówno pierwsza jak i druga część to super komedie. Ale mówcie co chcecia, ale mnie oznaka świąt są zapowiedzi komedii „Kewin sam w Domu”, jak lecą spoty z Kewinem to wiem że już prawie święta!

dodany przez Framboise @ 20 grudnia 2011 o 09:46. Odpowiedz #

A filmu „Love actually” nie widziałam, ale patrząc jaka jest obsada myslę że go z przyjemnością go zobaczę:)

dodany przez Framboise @ 20 grudnia 2011 o 09:50. Odpowiedz #

W empiku aktualnie pierwszy film kosztuje 9,99 zł. Słyszałam, że ma być w tv w te święta ;-0

dodany przez justyna @ 20 grudnia 2011 o 09:54. Odpowiedz #

Te trzy filmy i Kevin to moja tradycja świąteczna. Już z początkiem grudnia rozpoczynam maraton filmowy by poczuć atmosferę świąt. W domu rodzinnym nie obchodzimy szczególnie świąt, jest kilka potraw i rozmowa. Często zaglądam do internetowej wypożyczalni. Święta spędzę w spa, więc nie dane będzie mi się wybrać na pasterkę;(

dodany przez Kasia @ 20 grudnia 2011 o 09:57. Odpowiedz #

Święta dla Duzych Dziewczynek bez L0ve Actually nie istnieją. T0 jak Święta Dla Małych Dziewczynek i Chł0pc0w bez Kevina, zdecyd0wanie jestemna TAK :)
Wes0łych świąt Kasiu !
P.S. Przepraszam za 0, ale p0psułam klawiaturę i chwil0w0 muszę impr0wiz0wać, a wciskaie ctrl v c0 chwilę mnie nie rajcuje ;)

dodany przez Pauć @ 20 grudnia 2011 o 09:59. Odpowiedz #

:D uśmiałam się… Ty nie masz „o” stąd Twoje zero, a ja nie mam na swojej klawiaturze „n” i niestety muszę się posiłkować wstrętnym ctrl v :P

dodany przez magda @ 20 grudnia 2011 o 12:43. Odpowiedz #

Love actually jest takze moim numerem 1. Nie do pobicia. Czy nie dziwi Was, dlaczego najlepiej buduja nastroj filmy angielskie lub amerykanskie?

dodany przez karina @ 20 grudnia 2011 o 10:02. Odpowiedz #

Mnie to w ogóle nie dziwi, bo nie ma polskich dobrych filmów z nawiązaniem do świąt lub ze świętami w tle. Polskie kino leży i kwiczy dlatego omijam szerokim łukiem polskie produkcje. Żal do pisać, ale niestety taka jest smutna prawda…

dodany przez lustereczko @ 20 grudnia 2011 o 11:19. Odpowiedz #

lustereczko: robię dokładnie tak samo!!! :) wyznaję zasadę, że wydanie pieniędzy na polski film, to wyrzucenie pieniędzy w błoto. ale! pozytywnie zaskoczyły mnie „listy do m”. za to „baby są jakieś inne” to było totalne rozczarowanie.

dodany przez mlwn @ 20 grudnia 2011 o 12:56. Odpowiedz #

Ja polskie produkcje wyłącznie oglądam w tv (o ile oczywiście czas mi na to pozwala), bo na polskie kino szkoda mi pieniędzy. Dla mnie najgorszą porażką filmową polskiego kina to „Ciacho”. Naprawdę nie wiem jak można coś takiego wyprodukować… Szmira wszechczasów, nic dodać nic ująć. Zaintrygowały mnie „Listy do M”. Film narobił tyle szumu, że chciałam nawet złamać swoją zasadę i pójść na to do kina, ale stwierdziłam, że spokojnie poczekam do emisji w tv :P Zresztą nie lubię inspirowania się filmami, które już powstały. W recenzjach sporo pisano o dużym podobieństwie do „Love Actually”. Film, który powiela bądź jest inspiracją innego dzieła nie budzi we mnie zachwytów.

dodany przez lustereczko @ 20 grudnia 2011 o 13:21. Odpowiedz #

Powiedziała co wiedziała… Idź do kina i się sama przekonaj, a nie marudzisz, że beznadziejne.

dodany przez xyz @ 20 grudnia 2011 o 21:14. #

prawda, Lustereczko. jak już wyżej pisałam – traktuję „listy do m” w kategorii rewelacyjnej polskiej komerchy. wreszcie coś na porządnym zachodnim poziomie, ale szkoda, że nie jest to oryginalny polski pomysł. wolę oglądać skopiowane „listy do m” niż te niby w założeniu „przegenialne” oryginalnie polskie filmy. powiem Tobie szczerze, że to jeden z niewielu filmów polskich w ostatnich 5 latach, na który naprawdę warto pójść do kina. oczywiście, nie spodziewajmy się mega fajerwerków, ale warto obejrzeć. :)

dodany przez mlwn @ 21 grudnia 2011 o 10:51. #

xyz: gdzie napisałam, że beznadziejne? Warto czytać ze zrozumieniem, a nie bez powodu krytykować…
mlwn: jak będzie okazja to na pewno obejrzę „Listy do M”.

dodany przez lustereczko @ 21 grudnia 2011 o 12:45. #

Ja ostatnio miałam zły dzien i zeby go osłodzic właczyłam pierwszy film, z polecanych.
On zawsze poprawia mi humor!

dodany przez Ola @ 20 grudnia 2011 o 10:08. Odpowiedz #

Dzisiaj po pracy obowiązkowo będę oglądała „To właśnie miłość” :) Film już się ściąga :)

dodany przez Kami @ 20 grudnia 2011 o 10:11. Odpowiedz #

Love Actually mój najukochańszy film! zawsze płaczę, jak Sam biegnie przez lotnisko, choć oglądałam go już kilkadziesiąt razy, nie tylko na święta :)

dodany przez olkzz @ 20 grudnia 2011 o 10:14. Odpowiedz #

…a ja uwielbiam początek, ten monolog Hugh Grant’a. :) ach!

dodany przez mlwn @ 20 grudnia 2011 o 12:57. Odpowiedz #

Pierwszy film jest zdecydowanie moim świątecznym numerem jeden :-D – zaopatrzyłam się w niego w tamtym tygodniu w Saturnie za jedyne 9.99 :-) nie mogłam przejść obok tego obojętnie :-)

dodany przez Ewa @ 20 grudnia 2011 o 10:14. Odpowiedz #

‚Love actually’ to super film!!!Godny polecenia na zimowy wieczór!

http://www.mymoodmyday.com

dodany przez Honorata @ 20 grudnia 2011 o 10:21. Odpowiedz #

Uwielbiam świąteczne filmy ; **

dodany przez Dominika @ 20 grudnia 2011 o 10:24. Odpowiedz #

Do listy świątecznych filmów proponuję dodać jeszcze „Bezsenność w Seattle”… i tak nasze „Listy do M.” – jeśli ktoś polubił „Love actually” , ten film polubi też ;)

P.S.
Uwielbiam Wasz blog… jestem tutaj codziennie ;)

dodany przez Marta @ 20 grudnia 2011 o 10:24. Odpowiedz #

Skoro jest mowa o love actually to trzeba koniecznie wspomniec o naszych polskich „Listach do M.” – polskie realia sa zdecydowanie blizsze:)

dodany przez hiacynta @ 20 grudnia 2011 o 10:25. Odpowiedz #

tylko, że w Listach do M. nie było żadnych realiów! dziecko z domu dziecka kupuje nieznajomemu ciastko na stacji i nosi takie ładne ciuszki?? przez cały film czekałam, aż się rozkręci. żałuję wydanych 16 zł na ten film

dodany przez pst @ 20 grudnia 2011 o 15:45. Odpowiedz #

faktycznie „Listy do M.” to bardzooo naciągana fabuła, płytka i naiwna, choć ładnie zrealizowana, zupełnie mi wystarczy że widziałam to raz
natomiast Colin Firth, mhhhh zawsze jest na czasie, w święta i nie tylko ;)

dodany przez Izabela @ 21 grudnia 2011 o 01:04. Odpowiedz #

A ja serdecznie polecam film „Cztery gwiazdki” :) świetna komedia świąteczna z moją ulubioną aktorką Reese Whitherspoon :)

dodany przez www.lenka-store.pl @ 20 grudnia 2011 o 10:26. Odpowiedz #

Ooo, lubisz te same filmy co ja!:) „To właśnie miłość” to mój hit absolutny. Pozostałe dwa też są urocze.Dodałabym do tej listy jeszcze kilka produkcji,ale te które wybrałaś faktycznie mi pasują:) A co do sweterków z reniferem.. mam nadzieję,że kiedyś na jakiegoś trafię:)

dodany przez kasia @ 20 grudnia 2011 o 10:34. Odpowiedz #

swetry z reniferami sa w Primarku, w kolorze czerwonym i granatowym :)

dodany przez paula @ 20 grudnia 2011 o 14:12. Odpowiedz #

akcja „ja cię kocham, a ty śpisz” dzieje się w Chicago, nie w NY

dodany przez Anonim @ 20 grudnia 2011 o 10:34. Odpowiedz #

a moim zdaniem już powoli czas na post – co kupić na wyprzedażach :) Bo już wiadomo, co będzie modne w sezonie wiosna lato ;)
Chociaż myślę, że ciepły sweter na wyprzedaży też upolować, bo zima się jeszcze nie zadomowiła u nas na dobre ;)
Nie widziałam żadnego z filmów, więc pewnie obejrzę je w przerwie świątecznej, dzięki :)

dodany przez M. @ 20 grudnia 2011 o 10:35. Odpowiedz #

a CO będzie modne w przyszłym sezonie? serio pytam, bo nie wiem :)

dodany przez Magda @ 20 grudnia 2011 o 13:59. Odpowiedz #

uwielbiam „Love Actually” :) najpiękniejszy film świąteczny pełen miłości i klimatu świątecznego :)

dodany przez Anonim @ 20 grudnia 2011 o 10:39. Odpowiedz #

Do świątecznych propozycji można by jeszcze dorzucić polski List do M. ;)

dodany przez Bassia @ 20 grudnia 2011 o 10:42. Odpowiedz #

love actally bije na głowę wszystkie filmy.
ja osobiście do tej 3 dorzuciłabym jeszcze Listy do M :)

dodany przez ania @ 20 grudnia 2011 o 10:45. Odpowiedz #

Polecam jeszcze Listy do M. Lekka i przyjemna komedia :)

dodany przez http://twinsfashionlife.wordpress.com/ @ 20 grudnia 2011 o 10:47. Odpowiedz #

Lubię ,,Love Actually” TYLKO i wyłącznie ze względu na to, że jest tam mój ulubiony Alan Rickman.

dodany przez http://sztukastudiowania.blogspot.com/ @ 20 grudnia 2011 o 10:51. Odpowiedz #

Tobie również wszystkiego co najlepsze z okazji Świąt!

dodany przez Marta @ 20 grudnia 2011 o 10:55. Odpowiedz #

a moim ulubionym filmem świątecznym od tego roku są „Listy do M.” :) w ten weekend wybrałam się wreszcie do kina, po wielu pozytywnych rekomendacjach moich znajomych i nie żałuję! nawet mój chłopak, który nie był zbyt pozytywnie nastawiony (w końcu to polska komedia romantyczna, która nam obojgu nie kojarzyła się zbyt dobrze) był pozytywnie zaskoczony. jak mi potem powiedział „było sporo zabawnych momentów, gdyby jeszcze wyciąć te romantyczne, to byłby naprawdę fajny film”. no ale wiecie, jak to jest z facetami. :D mnie się bardzo podobało, serdecznie wszystkim polecam, bo można się i pośmiać i wzruszyć, no a ‚młody Stuhr’ w roli radiowca i samotnego taty w połączeniu ze swoim genialnym synkiem… bajka! :)

dodany przez Kinga @ 20 grudnia 2011 o 10:58. Odpowiedz #

a mnie ten film wcale nie śmieszył, wszystko łącznie z żartami było do bólu przewidywalne

dodany przez Izabela @ 21 grudnia 2011 o 01:06. Odpowiedz #

Kasiu na Comedy Central na pewno leciało „Ja Cie kocham, a ty śpisz”. Nie wiem czy jeszcze puszczają, ale warto sprawdzić. Pozdrawiam i wesołych, rodzinnych i spokojnych świąt życzę.

dodany przez Ola @ 20 grudnia 2011 o 11:01. Odpowiedz #

O, to teraz już sobie przypominam, gdzie oglądałam w tym roku „Ja Cię kocham…” :)

dodany przez Zuza @ 20 grudnia 2011 o 11:23. Odpowiedz #

:)

dodany przez Ola @ 20 grudnia 2011 o 14:43. Odpowiedz #

Uwielbiam Love Actually i Brygidę :DDDD

dodany przez Aga @ 20 grudnia 2011 o 11:09. Odpowiedz #

Polecam The Holiday! Przystojny Jude Law i rewelacyjna Kate Winslet, a sam film po prostu magiczny :)

dodany przez A @ 20 grudnia 2011 o 11:09. Odpowiedz #

Tak! Holiday jest boski! Konieczny do kolekcji świątecznej, podobnie zresztą jak wspomniana już „Bezsenność w Seatle” :-) Boskie!

dodany przez Ola @ 20 grudnia 2011 o 23:29. Odpowiedz #

Love actually, Listy do M, Kevin! ;) i może świaąteczne pingwiny z madagaskaru hehe;p

dodany przez Joanna @ 20 grudnia 2011 o 11:10. Odpowiedz #

Każdy z tych filmów już widziałam w tym tygodniu + moją najukochańszą „trylogię” – Powrót do przyszłości. Aż przypominają mi się czasy, kiedy z bratem oglądaliśmy to w noc przed Wigilią :).

dodany przez Grażyna @ 20 grudnia 2011 o 11:10. Odpowiedz #

To jest też jeden z moich kultowych filmów!!! Pamiętam jak tata przywiózł mi pierwszą część PDP na kasecie VHS na początku lat 90-tych z Niemiec – z niemieckim dubbingiem. Nic nie rozumiałam, ale patrzyłam w telewizor jak zahipnotyzowana. Do tej pory połowę tekstów pamiętam po niemiecku – jak leci w TV to sobie pod nosem mówię to co pamiętam z niemieckiej wersji. To były czasy…

dodany przez Marta @ 20 grudnia 2011 o 11:39. Odpowiedz #

a jak sie zieje jadem na innych? coś ci kolezanko ewidentnie zaszkodziło.

dodany przez Julia @ 20 grudnia 2011 o 11:14. Odpowiedz #

Na pewno przyjemnie :))
Ech smutne, że zazdrość tak zaślepia i zżera ludzi. Współczuję Ci, to musi być naprawdę przykre żyć z takim nastawieniem do świata i ludzi…
A wszystkim życzę wesołych, pełnych miłości, wzajemnej życzliwości, spokoju i pogody ducha Świąt Bożego Narodzenia!

dodany przez Aga @ 20 grudnia 2011 o 11:14. Odpowiedz #

Urocza jesteś, doprawdy :))

dodany przez Zuza @ 20 grudnia 2011 o 11:21. Odpowiedz #

Mi się „Love Actually” nie podoba, za to polecić mogę „Holiday” z Cameron Diaz i resztą genialnej obsady.

dodany przez xxx @ 20 grudnia 2011 o 11:22. Odpowiedz #

Oj tam oj tam, Bridget można oglądać cały rok i to po kilka razy a nie że od razu tylko w święta ;)

dodany przez Marta @ 20 grudnia 2011 o 11:23. Odpowiedz #

zgadzam się ;)

dodany przez Izabela @ 21 grudnia 2011 o 01:07. Odpowiedz #

Ja tylko zaluje, ze widzialam wszystkie z nich..:/// dlatego w tym roku postawilam na Opowiesc Wigilijna, ktora widzialam tysiac razy, ale to akurat w ogole mi nie przeszkadza…:DDD

dodany przez dorota @ 20 grudnia 2011 o 11:29. Odpowiedz #

O, tak! „Love actually” to przecudny film. Na ogół nie oglądam filmów drugi raz i nie lubię komedii romantycznych, ale ten mogę oglądać co roku. A wczoraj udało mi się do niego przekonać mojego chłopaka, także grono osób, które nie widziały tego filmu pomniejszyło się o kolejną osobę ;)

dodany przez Magda @ 20 grudnia 2011 o 11:30. Odpowiedz #

„Love actually” film numer jeden na świecie! Polecam równie piękny i romantyczny film z doborową obsadą: Jude Law, Kate Winslet, Cameron Diaz i Jack Black. A w tle przepiękna muzyka Hansa Zimmera! Film dostępny w 13 epizodach w oryginale (w języku angielskim) na youtube.pl – wysyłam stronkę:
http://www.youtube.com/watch?v=xlT5oeuk7UE

Miłego oglądania! Po filmie z pewnością każdy z Was dostanie dużo pozytywnej i dobrej energii!

dodany przez Sonia @ 20 grudnia 2011 o 11:43. Odpowiedz #

„Hollyday”:) Zgadzam się, ten film też jest zdecydowanie świąteczny, do tego lekki i przyjemny.. w sam raz na święta;)

dodany przez iNGA @ 21 grudnia 2011 o 06:29. Odpowiedz #

„To me You are perfect” to numer jeden scen z filmu Love actually!

dodany przez monic @ 20 grudnia 2011 o 11:47. Odpowiedz #

Oj tak! Zawsze płaczę na tej scenie! Polecam również THE HOLIDAY z Cameron Diaz, Kate Winslet i Jude Law. Świetny! No i Kevin też obowiązkowo musi być :)

dodany przez Natalia @ 20 grudnia 2011 o 18:14. Odpowiedz #

Kasiu i Zosiu! Polecam jeszcze „Noel- czekając na cud” ;) Wesołych świąt i jeszcze wspanialszych pomysłów na blog. Pozdrawiam serdecznie :))

dodany przez Marta @ 20 grudnia 2011 o 12:00. Odpowiedz #

Love actually jest srednim filmem,bardzo srednim,natomiast najlepszym swiatecznym hitem jest The Holiday z Cameron Diaz,to prawdziwy film na swieta

dodany przez Malin @ 20 grudnia 2011 o 12:03. Odpowiedz #

Zgadzam się w 100 %, film jest przepiękny ! :)
A co do Love Actually to jestem jedną z niewielu istot na Ziemi, która go nie widziała :)

dodany przez emka @ 20 grudnia 2011 o 14:01. Odpowiedz #

Filmy świąteczne są najwspanialsze w święta, w ciągu roku nie mają tego uroku :)

B&B

dodany przez B&B @ 20 grudnia 2011 o 12:04. Odpowiedz #

Do tej listy dołączam „The Holiday” i ….wiem to dziecinne „Home Alone” :) i mamy wszystko.
Ach zapomniałabym o tym nowym polskim hicie Listy do M. ale…aż tak bardzo mnie nie urzekł..
pozdrawiam

dodany przez ola @ 20 grudnia 2011 o 12:07. Odpowiedz #

Dziennik Bridget Jones – również uwielbiam !!!! Ogladalam w sobote po raz 5 ten film, i zawsze sie przy nim dobrze bawie.

dodany przez xoxoxo @ 20 grudnia 2011 o 12:08. Odpowiedz #

A co do świątecznych filmów, to zawsze jako dziecko przed wigilia oglądałam „Opowieść wigilijną” :), a po wigili „Kevin sam w domu” :)

dodany przez xoxoxo @ 20 grudnia 2011 o 12:14. Odpowiedz #

A co do albumu, to stąd ten sentyment do Gdańska…?
Gdańsk nocą też jest piękny, brakuje tylko śniegu….

dodany przez http://25inlux.blogspot.com/ @ 20 grudnia 2011 o 12:10. Odpowiedz #

Uwielbiam „Love Actually” – właśnie „poluję” na ten film w internecie. Raz w roku faktycznie warto go obejrzeć, zwłaszcza w okresie świątecznym. Niczego sobie jest również nasza polska tegoroczna kopia „Listy do M.” – pierwsza polska komedia, która na prawdę trafiła do mnie idealnie!

dodany przez Alicja @ 20 grudnia 2011 o 12:12. Odpowiedz #

„Love actually” świetny film.Mam go na płycie i uwielbiam go oglądać w święta.Ani razu nie odpuściłam sobie także go w telewizji jak leciał.

dodany przez Legally Blonde @ 20 grudnia 2011 o 12:16. Odpowiedz #

A czy pojawi sie cos o kreacjach sylwestrowych?

dodany przez Anonim @ 20 grudnia 2011 o 12:19. Odpowiedz #

A oglądał ktoś tą polską komedię „Listy do M.” ?? bo słyszałam sprzeczne opinie, sama filmu jescze nie widziałam i zastanawiam się czy warto.

dodany przez Framboise @ 20 grudnia 2011 o 12:32. Odpowiedz #

Warto!

dodany przez H*A*N*I*A @ 20 grudnia 2011 o 15:29. Odpowiedz #

warto żeby wyrobić sobie własną opinię
żadne arcydzieło jak dla mnie jednak można obejrzeć

dodany przez Izabela @ 21 grudnia 2011 o 01:08. Odpowiedz #

Z innej beczki – w najnowszym Fleszu Kasia przekonuje nas, że „na co dzień w ogóle unikam make-upu!”… Hehe, dobre sobie…

dodany przez Zuz @ 20 grudnia 2011 o 12:38. Odpowiedz #

i tak nic nie przebije „W krzywym zwierciadle: Witaj Święty Mikołaju” :D:D:D

dodany przez bogacietojamampotacie @ 20 grudnia 2011 o 12:40. Odpowiedz #

Hahaha racja! :D :D :D

dodany przez lustereczko @ 20 grudnia 2011 o 13:23. Odpowiedz #

zgadzam się w 100%! A i jeszcze bym Grincha dorzuciła :)

dodany przez jlo @ 20 grudnia 2011 o 15:01. Odpowiedz #

nooo :) „W krzywym zwierciadle…” to najlepszy film na świecie;)

dodany przez patka @ 20 grudnia 2011 o 15:41. Odpowiedz #

oj tak! jest the best!!!!!!ja mam zamiar tradycyjnie obejrzeć go dzień przed Wigilią:)

dodany przez pola @ 20 grudnia 2011 o 20:29. Odpowiedz #

Tez polecam „Holiday” koniecznie!:) A wszystkie trzy filmu doslownie uwielbiam. Love actually to chyba moj numer jeden ever :)) A co do sweterka z reniferem – byl dostepny w sieci Primark (mieszkam w Irlandii), kosztowal jakies 60 zl na polski, ale nawet go nie zobaczylam w sklepie, najwyrazniej wiele osob o nim marzy :P

No i zeby nie zapomniec, dziewczyny wybierzcie sie do kina na New years eve – film jest swietny, u nas sala kinowa uginala sie od smiechu, nie brakuje tez romansu i scen na ktorych poleci łezka:) przeplatanka opowiesci cos jak Love actually wlasnie! POLECAM bardzo mocno :)

dodany przez Tucha @ 20 grudnia 2011 o 12:56. Odpowiedz #

Także polecam Sylwester w Nowym Jorku ;)

dodany przez Klaudia @ 20 grudnia 2011 o 13:31. Odpowiedz #

„New years eve”- oglądałam. Film świetny. Również polecam :)

dodany przez Inez @ 20 grudnia 2011 o 13:39. Odpowiedz #

Uwielbiam Love actually :) To już moja druga zima z tym filmem (albo dopiero :P).

dodany przez Daphne @ 20 grudnia 2011 o 13:06. Odpowiedz #

Tego pierwszego nie widziałam, więc skorzystam z porady;)
A Bridget jest the best, choć niestety filmy nie były tak dobre jak książki:(

dodany przez E. @ 20 grudnia 2011 o 13:11. Odpowiedz #

Wymieniłaś moje ulubione filmy świąteczne! I mamy taki sam numer jeden. Mnie też zdumiewa, że są ludzie, którzy go nie widzieli :) Listy do M są na wzór Love actually i podobały mi się. Niepoprawna romantyczka jak ja uwielbia takie miłe chwile związane ze świętami i też uwielbiam je celebrować i się na nie nakręcać :P Pozdrawiam Cię serdecznie, uwielbiam Waszego bloga i trzymam kciuki aby na święta pojawił się śnieg i umilił nam tą atmosferę! :)

dodany przez Tamara @ 20 grudnia 2011 o 13:16. Odpowiedz #

„Love actually” <3 Polecam "Listy do M." które są właśnie polską odpowiedzią na ten film :) Jeżeli ktoś spodziewa się przysłowiowych "wielkich rzeczy" i "niewiadomoczego" to będzie zawiedziony, ale wszystkim którzy uwielbiają dobre polskie produkcje pełne humoru i uroczy świąteczny klimat to serdecznie polecam. :)

dodany przez Goś_ @ 20 grudnia 2011 o 13:16. Odpowiedz #

Nareszcie podoba mi się sposób w jaki napisałaś tego posta. Po pierwsze: bardzo dobry temat, ale bardziej przekonałaś mnie tym razem prawdziwą szczerością. Sposób w jaki poleciłaś książkę Twojego brata jest dużo bardziej autentyczny niż wszystkie ukryte w niektórych Twoich wpisach reklamy. Tym razem naprawdę czuję się zachęcona, żeby zobaczyć to co polecasz. Pozdrawiam i Wesołych Świąt

dodany przez Iza @ 20 grudnia 2011 o 13:16. Odpowiedz #

ZGADZAM SIE Z KASIA, ZE FILM BRIGHIT JONES JEST ABSOULTNIE NAJLEPSZY ZE WSZYSTKICH WYMIENIONYCH! SWOJEGO CZASU PRZECZYTALAM WSZYSTKIE KSIAZKI O GLOWNEJ BOHATERCE I DLUGO WYCZEKIWALAM NA KOLEJNA CZESC – JAKA SZKODA, ZE NIE MA KONTYNUACJI TEJ SERII PRAWDA? DOBRZE PRZYNAJMNIEJ, ZE KRAJOWE PRODUKCJE PRZESTALY PRZESCIGAC SIE W NEDZNYCH PODROBKACH TEGO FILMU I KINO PRZESTALO ZASYPYWAC NAS FILMAMI O ZDESPEROWANYCH DZIENNIKARKACH Z WARSZAWY… SAMA JESTEM DZIENNIKARKA, WIEC WIEM COS O TAKIM ZYCIU I SKLANIAM SIE BARDZIEJ KU ROLI KOCHANEJ B. JONES NIZ TEGO CO MOZNA ZOBACZYC „ZNAD WISLY” CHOCIAZ FAKTYCZNIE MOZE WARTO DLA SAMEGO POROWNANIA ZAPOZNAC SIE ROWNIEZ Z INNYMI BARDZIEJ PATRIOTYCZNYMI POZYCJAMI. PEWNIE MOZNA DOSZUKAC SIE JEJ W WYPOZYCZALNI WIDEO TAK JAK PISZE W SWOIM POSCIE KASIA TUSK LUB NAJZWYCZAJNIEJ W SCIECIE SKORZYSTAC Z POMOCY YOUTUBE – ZADZIWIAJACE JEST TO JAK WIELE TRAILEROW MOZE ZAOSZCZEDZIC NASZ CENNY CZAS. ZAMIAST OGLADAC JAKIES PASKUDZTWO POLECAM ROWNIEZ SERWIS FILMWEB, KTORY WIELOKROTNIE POMOGL MI JUZ W WYBORZE ODPOWIEDNIEGO FILMU NA WIECZOR:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) A SWOJA DROGA WRACAJAC DO GLOWNEGO WATKU TEGO BLOGA TO CO WY BYSCIE ZALOZYLY DO KINA??????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????? NA MOIM BLOGU PISALAM KIEDYS O TYM ZE SEANS W PIDZAMI TO NORMA ALE WYJSCIE DO MULTIPLEXU ZOBOWIAZUJE DO CZEGOS WIECEJ NIZ DOMOWE KAPCIE, PRAWDA? JAK MYSLICIE? ZAPRASZAM DO DYSKUSJI :) BUZIAKI DLA WSZYSTKICH :)

POZDRAWIAM ZE SZWAJCARIIIIIIIIIIIIIII :)

P.S. CZY W POLSCE PADA SNIEG? TU W ALPACH TAK!!!!!!!!

dodany przez Roxy - http://roxystyletv.blogspot.com/ @ 20 grudnia 2011 o 13:17. Odpowiedz #

ja tam zostanę przy El Barco ;p

Pola

dodany przez www.polazas.blogspot.com @ 20 grudnia 2011 o 13:21. Odpowiedz #

2/3 trafione! :D colin firth na święta najlepszy :D:D

dodany przez jagoda @ 20 grudnia 2011 o 13:23. Odpowiedz #

ja niestety się wyłamię i przyznam, że wręcz nienawidzę filmów świątecznych! Są naprawdę nudne i wszystkie o tym samym. Co roku też pojawia się „Opowieść wigilijna” i o ile w starszych wersjach jest całkiem, całkiem, o tyle w nowszych „kombinacjach” absolutnie odpada!

Pozdrawiamy,

dodany przez http://2bigcitylifes.blogspot.com @ 20 grudnia 2011 o 13:24. Odpowiedz #

U mnie święta zyskały zupełnie inny wymiar jak się pojawiło w mojej rodzinie małe dziecko. Wspólne pieczenie pierników, robienie choinkowych ozdób, szukanie prezentów i dbanie o świąteczny nastrój i klimat :)

dodany przez Inez @ 20 grudnia 2011 o 13:26. Odpowiedz #

Moim świątecznym faworytem- HOLIDAY!!!!!

dodany przez Anonim @ 20 grudnia 2011 o 13:30. Odpowiedz #

Dokładnie ! Holiday to przezabawna, lekka komedia , świetni aktorzy , no sam pomysł zamiany domów na święta genialny ;)

dodany przez serdeczna W @ 20 grudnia 2011 o 14:22. Odpowiedz #

Wszystkie 3 filmy są świetne i także je uwielbiam! Oczywiście dodaje do tego Kevina i W krzywym zwierciadle: Witaj Święty Mikołaju- Kto nie widział na pewno ubawi się po pachy Przy tym filmie:) a wracając do Ja cię kocham, a Ty śpisz w tym roku( listopad, grudzień) było powtarzane kilka razy na Comedy Central i Comedy Central Family. Wesołych Świąt Everybody!

dodany przez Klaudia @ 20 grudnia 2011 o 13:30. Odpowiedz #

W Media Markt „Love actually” widziałam wczoraj za 9,99 zł i polecam kupić!Na pewno nie będziecie żałować. Ja dostałam ten film kiedyś pod choinkę i można powiedzieć, że nie ma świąt bez tego filmu…Zakochałam się z nim razem z siostrą i na smutne dni zawsze go so