Before I go to sleep

Napisała Kasia @ Listopad 14, 2014

How many times I’ve mentioned that I just love to spent evenings with a book and a cup of hot tea in the privacy of my bedroom? Certainly not enough. If for you, the essence of happiness is also lying under the bed covers and reading the new novel –today’s post is made for you. Friday night is the perfect time to stay home and catch your breath after a long week rush. Especially since a few days Sopot is covered with a dense fog, so it’s very weak encouragement for going out to party. So I am fixing my monthly average and starting another book. The seventeenth-century Amsterdam, dark secrets of Brandt family and young Nella caught in the middle of the drama. It all creates a compelling story, which can cause the insomnia ("I will read just one more chapter, after all it’s only 2 am"). "The Miniaturist" by Jessie Burton, half a liter of Earl Grey and a warm blanket makes a definitely great evening.

Ile razy pisałam już jak bardzo lubię wieczory spędzone z książką w zaciszu swojej sypialni i kubkiem gorącej herbaty? Na pewno niewystarczająco. Jeśli dla Was, kwintesencją szczęścia również jest leżenie pod kołdrą i czytanie kolejnej powieści, to dzisiejszy wpis jest specjalnie dla Was. Piątkowy wieczór to idealny moment żeby zostać w domu i złapać oddech po całym tygodniu pośpiechu. Zwłaszcza, że Sopot od kilku dni spowity jest gęstą mgłą, a to słaba zachęta na imprezę. Nadrabiam więc moją miesięczną średnią i już zaczynam kolejną książkę. Siedemnastowieczny Amsterdam, mroczne tajemnice rodziny Brandt i uwikłana w nie młoda Nella, tworzą wciągającą historię, przez którą możemy nabawić się bezsenności ("jeszcze tylko jeden rozdział przeczytam, przecież to dopiero druga w nocy"). "Miniaturzystka" autorstwa Jessie Burton, pół litra Earl Grey i ciepły koc z pewnością umili mi ten wieczór.

spodnie – Oysho 99 zł,  herbata – Red Kiss 59 zł, lampka – Zara Home 499 zł, dzbanek – Marks & Spencer 29 funtów, kocyk – Zara Home 279 zł

świecznik – Zara Home 29 zł, tops – Nelly.com 79 zł, kosmetyczka – Nelly.com 139 zł, kapcie – Oysho 99 zł, perfumy – Nelly.com 239 zł

koc – Zara Home 499zł, świeczka – H&M 29,90zł, biustonosz – COS 160zł, kubek – Zara Home 39,90 zł, zegarek – Fossil 645zł, sukienka – Mosquito.pl 79,99zł

szalik – Topshop 16 funtów, sweter – Topshop 61 funtów, kapcie – Oysho 99 zł, top ze spranego jedwabiu – Zara 179 zł

 

Find your balance

Napisała Kasia @ Listopad 12, 2014

furry vest / kamizelka – Zara (obecna kolekcja)

trousers / spodnie – Topshop (model Leigh)

watch / zegarek – Fossil on Swiss.com.pl

sweater /sweter – M&S

bag /torebka – Other stories

shoes / botki – Tod's

hat / kapelusz – Topshop

How is your mood after the long weekend? I hope it’s not as foggy as the weather in Sopot. Today’s photos are dominated by beige and black colors. Because even though I like strong accents of color, sometimes moderation is the safest way to go. In everyday outfits, finding the balance between comfort, elegance and originality is the most tricky. The colder it gets, the less often we wear dresses, pumps and prefer to choose flat shoes and not-so-chic jackets. As some of you have noticed, the past few seasons I have a weakness for the faux fur vests. In fact it is a great substitute for heavy and dull outerwear. I also pulled out of the closet my favorite boots, which I bought last year on sale – today I can say with 100% certainty that it was a successful purchase. For me, such simple outfit is a compromise between comfort and elegance ( therefore the lack of comfort ;)). Do you have any special way to look chic and comfy at this time of the year? I will be happy to hear about it :).

Jak Wasz nastrój po długim weekendzie? Mam nadzieję, że nie tak mglisty jak pogoda w Sopocie. W dzisiejszych zdjęciach dominują beże i czerń, bo chociaż uwielbiam mocniejsze akcenty kolorystyczne, to czasami  bezpieczniej jest postawić na umiar. W codziennych strojach najtrudniejsze jest znalezienie równowagi pomiędzy wygodą, elegancją a oryginalnością. Im chłodniej się robi, tym rzadziej zakładamy sukienki i czółenka, a częściej płaskie buty i mało szykowne kurtki. Jak pewnie niektórzy z Was zauważyli, od kilku sezonów mam słabość do kamizelek ze sztucznego futra, bo są fajną alternatywą dla ciężkich i nudnych okryć wierznich. Wyciągnęłam też z szafy moje ulubione botki, kupione w zeszłym roku na przecenie – dziś mogę stwierdzić ze stuprocetnową pewnością, że jestem z nich zadowolona. Takie proste zestawienie to dla mnie kompromis pomiędzy wygodą, a elegancją (czyli brakiem wygody ;)). A Wy macie jakieś sposoby, aby wyglądać szykownie i czuć się komfortowo o tej porze roku? Chętnie się z nimi zapoznam :).

 

50’s GLAMOUR LOOK – How to look like Marilyn Monroe

Napisała Gosia @ Listopad 10, 2014

Despite the fact that fashion seems to be in constant transformation, the fifties are still considered as the time of the iconic movie stars and their dazzling outfits. Grace Kelly, Audrey Hepburn, Elizabeth Taylor, Sophia Loren together with my favorites Brigitte Bardot and Marilyn Monroe, were the style icons of that era. When they ruled on the big screen, their fans wanted to look equally refined. That's when women came up with the best makeup tricks, ideas to make the perfect curls or with the outfits enhancing the feminine shapes. Some of those still works amazing. For example; is there many women out there without at least one bloody red lipstick in their make-up bag? In today's post I wanted to create a look straight out of 50’s.

Lata pięćdziesiąte to czas gwiazd filmowych, których wizerunek i kreacje zachwycają pomimo wciąż zmieniającej się mody. Ikonami stylu i elegancji tamtej epoki były Grace Kelly, Audrey Hepburn, Elizabeth Taylor, Sophia Loren oraz moje ulubienice Brigitte Bardot i Marilyn Monroe. W czasach gdy królowały na dużym ekranie, ich wielbicielki pragnęły wyglądać równie wytwornie. To właśnie wtedy płeć piękna wypracowała najlepsze triki na makijaż, perfekcyjnie zakręcone loki, czy stroje uwydatniające kobiece kształty. Część z nich świetnie sprawdzi się również dzisiaj. Bo która z nas nie ma w swojej kosmetyczce krwisto czerwonej szminki? W dzisiejszym poście chciałam spróbować stworzyć look prosto z lat pięćdziesiątych.

Seksowne fale

W latach pięćdziesiątych kobiety najczęściej układały włosy w loki i fale. Popularnymi sposobami poprawiania codziennej fryzury było nakręcanie włosów na wałki. Farbowanie włosów (często na kolor blond) było na porządku dziennym. Marilyn Monroe aby uzyskać kolor platyny, regularnie utleniała włosy (naturalne były ciemne i kręcone). W tamtych latach dużą sławę zdobył lakier do włosów. Możemy sobie tylko wyobrazić jak po tylu szkodliwych zabiegach prezentowały się fryzury na żywo.

Teraz mamy dużo większy wybór kosmetyków i sprzętu do układania włosów, nie musimy aż tak obawiać się o ich przypalenie, wysychanie i łamliwość. Aby uzyskać efekt sprężystch loków użyłam nowości marki Babylisss. Curl Secret to nowoczesna lokówka, dzięki której nie trzeba mozolnie nawijać włosów i długo czekać na efekt. Urządzenie automatycznie wciąga kosmyk, owija go wokół ceramicznych elementów grzejnych i po kilku sekundach uwalnia w formie pięknie skręconego loka. Efekt możecie zobaczyć na zdjęciach. 

Zapach kobiety

Każda z legendarnych gwiazd kina miała swój ulubiony flakonik perfum. Bridgiet Bardot kochała  L'Heure Bleue, marki Guerlain. Audrey Hepburn uwielbiała jaśminowy, najdroższy na świecie aromat; Joy by Jean Patou. Perfumy Fleurissimo Creed zostały specjalnie stworzone dla Grace Kelly na dzień jej ślubu z Księciem Monako. Chanel numer 5 upodobała sobie Marilyn Monroe (podobno zawsze przed pójściem spać spryskiwała się swoim ulubionym zapachem). Też mam te perfumy w swojej kosmetyczce, ale w odświeżonej wersji (kiedyś ten zapach w ogóle mi się nie podobał, ale dom mody Chanel delikatnie zmienił recepturę tego znanego na całym świecie flakoniku).

Czerwień niczym z horrorów Alfreda Hitchcocka

Podstawowym elementem stworzenia looku z lat pięćdziesiątych jest mocny makijaż. Elizabeth Taylor czy Sophia Loren chcąc wyeksponować piękno swoich twarzy, stosowały dobrze teraz nam znaną technikę, polegającą na podkreśleniu czarną kreską linii oczu tak, aby wychodziła mocno poza jej kontur. Nadawało to spojrzeniu głębi i tajemniczości. Z kolei Marilyn Monroe, aby optycznie powiększyć swoje usta stosowała, aż siedem różnych odcieni czerwonej szminki. Starając się uzyskać u siebie pełen zmysłowości image z lat pięćdziesiątych zagęściłam rzęsy (jeśli macie dosyć tuszów i ciągłego demakijażu to polecam nową metodą Volume Russian Style by Secret Lashes). Efekt jest spektakularny i opiera się na doczepianiu kilku ultra-cienkich rzęs 0,03 mm do jednej naturalnej. Gdybyście chciały same spróbować tej innowacyjnej metody polecam Instytutu Urody Abacosun w Gdańsku, przy ulicy Partyzantów 3. Po tego typu zabiegu wyglądam dobrze nawet bez makijażu, prosto po przebudzeniu.

Porcelanowa cera

Idealnie gładka, lśniąca i nieskazitelna cera to marzenie każdej z nas. Brigitte Bardot nigdy nie używała żadnych kosmetyków pielęgnacyjnych do twarzy. Jedynymi produktami, którymi posługiwała się na co dzień były olejki i mleczka do opalania. Marilyn Monroe wklepywała w twarz grubą warstwą wazeliny, by uczynić skórę miękką i promienną. Najbardziej zaskakującym sposobem jej pielęgnacji był krem hormonalny, który stosowała zarówno na noc jak i na dzień. Efektem ubocznym tej kuracji było delikatne owłosienie na jej brodzie (którego nigdy nie chciała się pozbyć, ponieważ uważała, że dzięki niemu twarz ma miękką poświatę i lepiej prezentuje się na zdjęciach – pozostawię to bez komentarza). Dobrze, że w dzisiejszych czasach nie musimy sięgać po tak drastyczne metody pielęgnacji. Moim nowym kosmetycznym odkryciem jest krem na dzień firmy Caronlab Australia. Wybrałam ten z serii Byothea do każdego typu cery. Jedną z jego wielu zalet jest delikatna konsystencja, która doskonale sprawdza się jako baza pod makijaż. Jest to kosmetyk naturalny, bez dodatku parabenów. 

Hollywoodzki uśmiech

Idealnie białe i równe zęby – rzadko kiedy natura obdarza takim walorem. A jednak wszystkie aktorki, modelki i gwiazdy lat pięćdziesiątych je miały. Wniosek jest prosty - już w tamtych czasach specjaliści wiedzieli jak stworzyć hollywoodzki uśmiech. Dokładnie miesiąc temu zdjęłam aparat ortodontyczny. Stan moich zębów pozostawiał dużo do życzenia. Zanim udałam się do zaprzyjaźnionego dentysty, Kasia poleciła mi wybielającą pastę do zębów. Denivit Express White jest to, skuteczny środek, a efekty widać po pierwszym szorowaniu. Nie używajcie jej jednak za często, najlepiej tylko przed ważnymi wyjściami, bo bardzo podrażnia dziąsła.

Talia jak u osy

Kobiety lat pięćdziesiątych pragnęły podkreślić wąską talię i szersze biodra. Christian Dior w 1947 zaprezentował kolekcję "New Look", w której można było wyróżnić dwie linie kobiecej sylwetki. Corrole (przysłowiowe A), to rozkloszowana spódnica, marszczona, szyta z koła, wymagająca wielowarstwowych halek płóciennych lub nylonowych. Sylwetka „ósemka” (przysłowiowe B), to przede wszystkim bardzo wąska ołówkowa spódnica. Obydwa wzory ideału kobiecej figury obowiązywały przez dziesięciolecia.

Moda, styl i elegancja lat pięćdziesiątych inspiruje nas do dzisiaj. Kobiety tamtych lat stały się ikonami wdzięku, dobrego gustu i wyczucia smaku, który po dziś dzień próbujemy naśladować. Chcąc poczuć się, chociaż na chwilę, jak jedna z nich powinnyśmy zacząć od określenia typu sylwetki i dobrać odpowiedni strój. Następnie przejrzeć kilka zdjęć modelek i aktorek z lat pięćdziesiątych i dopasować do twarzy odpowiednią fryzurę. Aby uzyskać końcowy efekt musimy wykonać perfekcyjny makijaż. Napiszcie w komentarzach, czy macie swoją ulubioną gwiazdę z tamych lat i czy próbowałyście już stworzyć look inspirowany jej stylem? Czekam na Wsze komentarze.

 

LOOK OF THE DAY

Napisała Kasia @ Listopad 9, 2014

Ugg shoes / buty Ugg – Zalando.pl

trousers / spodnie – Mango 

jacket & bag / żakiet i torba – J.Crew 

sweater / sweter – Massimo Dutti

Unless I have my beloved UGG’s on my feet and a quick access to big hot Latte when I leave home, the chilling mornings in the Tricity don’t bother me at all. A gray duffle coat is a trophy I’ve found on sales at J.Crew. I hope that the weather will let me wear it a bit longer (aren’t these pins and loops made of string adorable? :)). In the last few days (actually weeks) I get so little time in the morning, that I have maximum two minutes to choose my wardrobe. Therefore I focus on comfort and … things I don’t need to iron;).

Especially for the readers of Makelifeeasier, Zalando.pl prepared a promotion – while shopping with a minimum value of 240 PLN you will receive a 12% discount. All you need is to type the code: MAKE22EASY while making the payment (promotion applies to products not on sale). Maybe you will find something interesting for yourself? :)

Have a good Sunday!

 Chłodne poranki w Trójmieście zupełnie mi nie przeszkadzają o ile mam na nogach ukochane Uggi, a zaraz po wyjściu na zewnątrz mogę kupić dużą gorącą Latte. Szara budrysówka to łup znaleziony na wyprzedażach w J.Crew. Mam nadzieję, że pogoda pozwoli pochodzić mi w niej jeszcze trochę czasu (czy te kołeczki i pętelki wykonane ze sznurka nie są urocze?:)). W ostatnich dniach (a właściwie tygodniach) mam rano tak mało czasu, że na wybranie stroju zostają mi maksymalnie dwie minuty, więc stawiam na wygodę i … rzeczy których nie trzeba prasować ;). 

Specjalnie dla Czytelników Makelifeeasier.pl,  Zalando.pl przygotowało promocję – robiąc zakupy o minimalnej wartości 240 zł otrzymacie 12% rabatu. Wystarczy, że w trakcie dokonywania płatności na stronie wpiszecie kod: MAKE22EASY (promocja dotyczy produktów nieprzecenionych). Może ktoś z was znajdzie dla siebie coś ciekawego? :)

Miłej niedzieli!

 

PLAN FOR THE WEEKEND

Napisała Kasia @ Listopad 7, 2014

Lying in bed till 10 am, eating breakfast without a mad rush, wandering around with your camera and peaceful evenings with a book are the perfect plans for Saturday. From Monday till Friday, only few of us have time to prepare something delicious before leaving the house or to go for a lazy walk after work, to simply enjoy the nature’s beauty. But that's exactly what the weekend is for! :) Just knowing that we managed to survive another passing week can be uplifting :).

Leżenie w łóżku do dziesiątej, śniadanie bez pośpiechu, spacery z aparatem na szyi i wieczór z książką to idealny plan na sobotę. Od poniedziałku do piątku niewiele z nas ma czas aby przed wyjściem z domu przygotować sobie coś pysznego, a po pracy iść na spacer i podziwiać okoliczności przyrody – ale od czego jest weekend! Sama świadomość, że udało się przetrwać mijający tydzień po prostu podnosi na duchu :).

Te racuszki miały przypominać amerykańskie pancakes'y (chciałam odtworzyć danie, które miałam przyjemność jeść w Nowym Jorku), na szczęście w smaku były wyśmienite, zwłaszcza z dodatkiem syropu klonowego.

W księgarniach pojawiła się właśnie nowa książka Katarzyny Michalak "Przystań Julii". To kolejna już część opowiadająca losy trzech kobiet, mieszkających przy ulicy Leśnych Dzwonków. Jeśli lubicie wciągające powieści, polecam tę książkę. Z pewnością umili Wam listopadowe wieczory. 

sweter – Carry, zegarek – Fossil, trencz – Zara (podobny tutaj)

W Trójmieście nie jest trudno znaleźć piękne spokojne miejsca na długie spacery. Jeśli w weekend pogoda dopisze, postaram się uzupełnić rodzinny album o kolejne jesienne zdjęcia. 

Życzę wszystkim spokojnego i słonecznego weekendu!