Valentine’s Day – What to wear on a date?

Napisała Kasia @ Luty 14, 2015

In the last post I wrote how to prepare for Valentine's day. Whether there is a romantic date ahead of you, an evening with friends or movie night (be honest, how many of you was counting down the days till the premiere of " The 50 shades of Grey"?;)), “The Lovers day” is a good opportunity to wear a dress, high heels or putting that red lipstick on. First of all, for yourself, to feel like "the million bucks". Such a romantic day asks for appropriate setting. Roses and heart-shaped boxes of chocolates reminds us of the February 14th, unfortunately are also turning into cliché. If you prefer more subtle solutions, here are some elegant sets in classic color palette that may inspire your  Saturday’s outfits.

W ostatnim wpisie pisałam Wam jak przygotować się na Walentynkowe wyjście. Niezależnie czy czeka Was romantyczna randka, wieczór z przyjaciółkami czy seans filmowy (przyznajcie się, kto z Was odliczało dni do premiery „50 twarzy Grey’a” ?;)), dzień zakochanych to dobra okazja na założenie sukienki, szpilek lub chociaż pomalowanie ust na czerwony kolor. Przede wszystkim dla siebie, aby poczuć się jak przysłowiowe "milion dolarów". Taki romantyczny dzień prosi się o odpowiednią oprawę. Róż i bombonierki w kształcie serca kojarzące się nam z datą 14 lutego, niestety przeradzają się w lekki banał. Jeśli wolicie bardziej subtelne rozwiązania, poniżej znajdziecie kilka eleganckich zestawów w klasycznej palecie, które być może zainspirują Wasze sobotnie stylizacje.

1. Żakiet – LookBook Store 180zł 2. Naszyjnik (podobne tutaj) 3. Perfumy – Chanel 455 zł 4. Spódnica – Mosquito 109,90zł 5. Figi (podobne tutaj) 6. Torebka – Michael Kors 1300zł 7. Szpilki – Asos 8. Pomadka – Daniel Sandler 80zł 9. Tusz do rzęs – Lancome 100zł 10. Szczotka

1. Sukienka – Mosquito 109,90zł 2. Kolczyki - Zalando 79zł 3. Pomadka – Yves Saint Laurent 128zł 4. Płaszcz – (podobny tutaj i tutaj)  5. Zegarek – Daniel Wellington 730zł 6. Naszyjnik - Zalando 199zł 7. Torebka – Manzana 99zł 8. Puder 9. Etui na Iphona (pododne tutaj) 10.Szpilki (podobne tutaj)

1. Biustonosz – Answear 99zł 2. Pędzle 3. Bluzka – Szafomania 99zł 4. Buty – Answear 219zł 5. Łańcuszek – BaubleBar 130 zł 6. Puder – Too Faced na Asos 160 zł 7. Zegarek – Michael Kors 1005 zł 8. Spodnie – Answear 79,90zł

1. Sukienka – Sugarfee 299zł 2. Opaska – Asos 155.18 zł 3. Kredka do oczu 4. Pomadka – Chanel 132zł 5. Podkład 6. Perfumy – Armani Si 7. Pończochy – Agent Provocateur 108 zł 8. Torebka – Zara 499zł 9. Kolczyki – Zalando 159zł10. Szpilki – Asos 228 zł 11. Zegarek – Marcy by Barc Jacobs

Valentine’s day

Napisała Kasia @ Luty 12, 2015

I agree with everyone who finds  the Valentine's madness to be taking less and less romantic form. Despite this, I really like to celebrate Valentine's Day in a extraordinary way as it is one of those special days in the year, when it’s a great pleasure to be a woman. Regardless of whether we are alone or we have already found our other half, it's nice to use the 14th February as an excuse to take care of our appearance and get out of the house (with boyfriend or girlfriends). We should be careful when selecting the appropriate outfit and makeup. In the past, I used to ruin my look by overdoing it, which later lead to losing my confidence. In today's post I would like to share with you, things to consider when getting ready for the evening and what are the most common mistakes we make. Maybe this year we will be able to avoid faux pas :).

Zgodzę się z każdym kto stwierdzi, że walentynkowe szaleństwo w ostatnich latach zaczyna przybierać coraz mniej romantyczną formę. Mimo tego, lubię w szczególny sposób obchodzić Walentynki bo jest to jeden z tych wyjątkowych dni w roku, kiedy przyjemnie być kobietą. Niezależnie od tego, czy jesteśmy same, czy odnalazłyśmy już swoją drugą połówkę, fajnie jest potraktować datę 14 lutego jako pretekst do zadbania o swój wygląd i wyjść z domu (z narzeczonym lub z koleżankami). Wybierając odpowiednią kreację czy makijaż powinnyśmy być ostrożne. W przeszłości często zdarzały mi się skłonności do przesady, które skutecznie odejmowały mi pewności siebie, zamiast jej dodawać. W dzisiejszym wpisie chciałabym podzielić się z Wami tym, na co należy uważać i jakie błędy najczęściej popełniamy, gdy szykujemy się na wieczór. Być może w tym roku uda się nam uniknąć wpadek :).

1. Umiejętność podejmowania szybkich decyzji 

Zauważyłam pewne przedziwne zjawisko – czas w trakcie przygotowań do wyjścia zawsze mija mi za szybko. Jeśli udało mi się ułożyć włosy, to mogę mieć pewność, że nie zdążę już zrobić misternego makijażu, albo wyjdę w nieuprasowanej sukience. Coś za coś. Na dziesięć minut przed wyjściem, kiedy wiem już, że mój zaplanowany obraz siebie legł w gruzach, liczy się tylko umiejętność podejmowania szybkich decyzji. Na powiece maluję więc mocną kreskę eyelinerem (grubszą i dłuższą niż w wersji na dzień), mocno tuszuję rzęsy i odświeżam twarz nakładając mój Mac Fix w kompakcie. Odrobina różu na policzki i dużo błyszczyku – odwróci uwagę od wszystkich niedociągnięć :).

2. Męski punkt widzenia

Jednego jestem pewna - gdyby to mężczyźni decydowali o naszym ubiorze, codziennie chodziłybyśmy w sukienkach. Nie pozbawiajmy ich tej przyjemności. Wybrałam na ten wieczór czarną kreację z koronkowym detalem (sugarfree.pl) i rajstopy w stylu retro z czarnym szwem na tyle. Najważniejsze, że czuję się w tym stroju sobą, a to istotne jeśli chcemy spędzić wieczór z przyjemnością. Nie od dziś wiadomo, że subtelna elegancja jest lepsza niż wyzywające kreacje. Z drugiej strony, warto zaakcentować fakt, że świętujemy właśnie Walentynki. Koronki, intensywna czerwień czy wysokie szpilki w taki dzień nikogo nie będą dziwić. Jeśli uważacie, że taki wybór to popadanie w cliché, możecie postawić na bardziej oryginalne (a wciąż dziewczęce) pastele.

dresss / sukienka – Sugarfree.pl

3.    Włosy – mała zmiana

Nie chcę Was namawiać do tworzenia balowych, skomplikowanych fryzur. Żadna z nas nie chce się postarzać toną lakieru czy wysokim upięciem, które wygląda jak rzeźba z etykietką "nie dotykać". Rozpuszczone włosy są o wiele bardziej zmysłowe. Nie radziłabym też pojawiać się na randce w nowym kolorze włosów. Dopracujcie swoją codzienną fryzurę w najdrobniejszych szczegółach (na co każdego ranka brakuje nam czasu). Ja ułożyłam je w miękkie fale i kilka wierzchnich pasm związałam czarną tasiemką. Nic przełomowego ale widać różnicę. 

4.   Zadbaj o skórę

W zimie nie zakładamy rzeczy, które odsłaniają nasze ciało. Zazwyczaj nosimy otulające nas przed zimnem długie swetry, golfy i spodnie, ale w Walentynki chcemy pokazać coś więcej. Niektóre z nas decydują się na wysokie pantofle, a czasami nawet na gołe nogi (jeśli idziecie do eleganckiej i co najważniejsze ogrzewanej restauracji to kto Wam tego zabroni? :)) Niestety moja skóra w zimie nie jest w najlepszej kondycji. Chłodna temperatura i suche powietrze zdążyły ją wysuszyć. Dlatego zdecydowałam sie na odkrycie tylko ramion i odrobiny dekoltu ale i to wymagało małych przygotowań. Jeśli czeka nas ekscytujące wyjście we dwoje, na pewno będziemy czuć się pewniej gdy nasza skóra będzie wypielęgnowana i przyjemna w dotyku. Z pomocą przyszła mi limitowana linia kosmetyków The Body Shop – Smoky Poppy przygotowana specjalnie na Walentynki. Ma ona oryginalną nutę zapachową z elementami przypraw i nut drzewnych, a zapach długą utrzymuje się na skórze. Do wyboru mamy nie tylko balsam (wystarczył aby moja skóra przestała być taka szorstka) ale też masło do ciała, peeling i mały flakonik perfum. Świeży, delikatny i kobiecy zapach to dla każdego mężczyzny prawdziwy afrodyzjak, dlatego nie zapomnijcie spryskać nadgarstków, szyi i włosów aby uzyskać najtrwalszy efekt. To nasza kobieca wizytówka. 

5.    Diabeł tkwi w szczegółach

Dobranie odpowiedniej biżuterii i dodatków wymaga małej wprawy, ale większość z nas na pewno świetnie sobie radzi z tym tematem. Chyba nikogo nie muszę przekonywać do szpilek? :) Nawet jeśli mamy w planach kino, popcorn i stawiamy na prostą stylizację jak jeansy z t-shirt'em, tego wieczoru nie zaszkodzi dodać sobie tych kilka centymetrów więcej. W wysokich obcasach zmienia się nasz sposób chodzenia, a cała sylwetka prezentuje się zgrabniej.  

Nie tylko nasz wygląd wpływa na to jak będziemy się czuć w trakcie wyjścia wieczorem. Niezależnie od tego czy idę na randkę, czy na imprezę z koleżankami, dbam o nastrój towarzyszący mi przed wyjściem z domu. "Beforek" rozpoczynam od puszczenia muzyki, lapmki wina, a czasami pokuszę się nawet o zapalenie świec. Jeśli przychodzą do mnie dziewczyny, zbieram też wszystkie kosmetyki do makijażu w jedno miejsce i dbam o to, aby pojawiły się chociaż małe przekąski.

 

6.    Nic na siłę

 Dziewczęcy, niewymuszony look to najlepszy kierunek. Sukces odniesiemy wtedy, gdy będziemy wyglądać zjawiskowo lecz na pierwszy rzut oka nikt nie dopatrzy się drastycznej zmiany. Ten efekt to zasługa dopracowania małych detali i poświęcenia im dłuższej chwili. Tuż przed wyjściem nie sprawiajmy sobie ogromnej metamorfozy gdyż może ona wypaść sztucznie. Nie upodabniajmy się do „wampa” z reklamy, ale sprytnie podkreślmy nasze najlepsze cechy. Nie zapomnijmy też o uśmiechu i świetnym humorze, nawet jeśli nie wszystko wyjdzie nam tak jak zaplanowałyśmy :).

 

Sieciówki walczą o klientki – 6 najlepszych kampanii na nadchodzacy sezon wiosna lato 2015

Napisała Kasia @ Luty 11, 2015

The new collections are already appearing in the stores as we eagerly look forward to the arrival of spring and the change of our daily clothing for more spring-appropriate.Clothing brands are aware of this and are flooding us with new advertising campaigns. Is there something in their offer worth the attention? Spring/Summer 2015 will be the revival of the flower child, hippie style and 60 -70's aesthetics. Bell- bottoms, prints, fringe, suede jackets and denim “total look” are coming back. How the famous brands interpreted  the upcoming trends? 

W sklepach pojawiają się już nowe kolekcje a my z utęsknieniem czekamy na nadejście wiosny i zmianę codziennej garderoby na bardziej wiosenną. Marki odzieżowe już o tym wiedzą i zasypują nas nowymi kampaniami reklamowymi. Czy coś z ich oferty jest warte uwagi? Sezon Wiosna Lato 2015 będzie odrodzeniem stylu hippie, estetyki lat 60-70'tych i dzieci kwiatów. Powracają dzwony, wzory, frędzle, zamszowe kurtki i jeansowy total look. Jak zinterpretowały lub przełamały ten trend znane sieciówki?

1.

MANGO

W ostatnich latach Mango zapraszało do swoich kampanii gwiazdy wielkiego formatu, jak Penelope Cruz czy Scarlett Johanson. Tym razem marka postawiła na młodą, obiecującą niemiecką modelkę Annę Ewers. Blond piękność przypomina Brigitte Bardot dzięki czemu wspaniale pasuje do kolekcji Mango inspirowanej stylem boho i latami 70'tymi. Ewers ma już na swoim koncie kampanie dla wielu ekskluzywnych marek, a co więcej jej zdjęcia można zobaczyć w tegorocznym kalendarzu Pirelli, który słynie ze współpracy z najpiękniejszymi kobietami świata. 

 

2.

 ZARA

Zdjęcia kampanii Zary 2015 wykonane przez Jamiego Hawkesworth wyglądają jak żywcem wyjęte z lat 70'tych. Totalne retro w krojach i tkaninach świetnie wpisują się w nadchodzące trendy, a modelki Ine Neefs, Jean Campbell i Grace Hartzel są idealnym uosobieniem dzieci kwiatów. W kolorystyce przeważają ciepłe odcienie brązów i bordo, nie mogła również zabraknąć jeansu.

 

3.

 

SIMPLE

Kobieta Simple, która całym sercem kocha klasykę, postanowiła odnaleźć w sobie młodzieńczą spontaniczność i pobawić się modą. Żywe kolory i wzory wciąż mieszczą się w klasycznych liniach z jakich słynie marka. Wyraźnie słychać jednak echa lat 60'tych w nieco bufiastych rękawach i trapezowych sukienkach. Modelki Magdalena Jasek i Maja Salamon są jak powiew świeżego powietrza a ich kolory włosów – rudy i blond – pięknie ze sobą kontrastują. Fantastyczne zdjęcia to zasługa polskiej fotografki Agaty Pospieszlaskiej. Światowy poziom.

 

 

4.

TOP SHOP

Brytyjska marka postawiła na znaną twarz i po raz kolejny zaprosiła do kampanii Carę Delevigne. Top shop wprowadził elementy boho, stawiając jednak na nieco bardziej minimalistyczne podejście i klasykę. Zdjęcia przypominają wcześniejsze kampanie Gap, a współczesna uroda modelki przełamuje retro stylistykę.

 

5.

H&M

W najnowszej kolekcji marki H&M swobodnie przeplata się temat lata, egzotycznych wakacji w Miami oraz lat 70'tych ale w bardziej androgynicznej wersji w stylu Diane Keaton. Pojawiają się tropikalne wzory, duże kapelusze, zwiewne materiały, a także zapożyczenia z męskiej szafy jak koszule oversize czy sportowe kamizelki. Nie mogło zabraknąć jeansowych dzwonów. Modelka Karmen Pedaru świetnie sprawdza się w roli intrygującej chłopczycy.

 

 

6.

MASSIMO DUTTI

Fotografem tegorocznej kampanii Massimo Dutti był genialny Mario Testino. Do sesji pozowali Vanessa Axente, Alisa Ahmann, Mathias Lauridsen & Nikolai Danielsen. Kolekcja na wiosnę/lato 2015 nawiązuje do stylu Safari i egzotycznych podróży. Przypomina mi kostiumy z filmu "Pożegnanie z Afryką". Stonowana ale ciepła kolorystyka i klasyczne fasony zaowocowały piękną, luksusową kampanią, której nie powstydziłby się Tommy Hilfiger czy Hugo Boss.

 

A która z tych kampanii najbardziej przypadła Wam do gustu? Czy widzicie już coś na co będziecie polować w sklepach?

Miłego dnia!

 

Moja brioche z miodem i wanilią

Napisała Zosia @ Luty 10, 2015

* * *

To bez wątpienia przepis z którego jestem bardzo dumna. Nie znam się na cieście drożdżowym i są to moje pierwsze kroki. W moim domu najczęściej piekło się kruche ciasta, biszkopty lub desery z tego co było akurat pod ręką. Istnieje sporo porad i wskazówek jak sobie radzić z ciastem drożdżwoym … po tym przepisie, wiem jedno że trzeba mieć dużo cierpliwości, serca i najlepiej do zagniatania skorzystać z pomocy małych rączek :-) Postarałam się tak ustalić proporcje, aby każdemu z Was wyszedł podobny efekt. To moja 3 brioche i zamierzam uczyć się dalej! Radość z oderwania własnoręcznie upieczonej bułeczki maślanej jest ogromna. Taka mała przyjemność dzięki której nasza codzienność jest piękniejsza!

* * *

Skład:

(średnica formy ok 22 cm)

3 jajka

15 g świeżych drożdży

1 laska wanilii

250 ml mleka

650 g mąki + 50 g

szczypta soli

80 g roztopinego masła

3 łyżki płynnego miodu

do smarowania ciasta: 1 żółtko + 1 łyżka wody

 

A oto jak to zrobić:

1. Laskę wanilii umieszczamy w rondelku z mlekiem i podgrzewamy do zagotowania. Nacinamy wanilię i usuwamy ziarenka. Mleko odstawiamy do ostygnięcia, a następnie rozpuszczamy w nim drożdże. W dużej misce łączymy 650 g mąki z solą. Dodajemy rozpuszczone w mleku drożdże. Zagniatamy przez 2 minuty. Dodajemy roztopione masło, jajka i miód i zagniatamy przez kolejne 2 minuty. Na końcu dodajemy resztę mąki (50 g) i zagniatamy ciasto, aż przestanie się kleić. Ciasto powinno być gładkie i mocno rozciągliwe. Ciasto przekładamy do natłuszczonej miski i smarujemy jego powierzchnię olejem lub oliwą. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 2 godziny lub do momentu, aż podwoi swoją objętość.

2. Ciasto ponownie zagniatamy i dzielimy na 8 części. Z każdej części formujemy kulę i umieszczamy w natłuszczonej formie (tak jak na zdjęciu). Przykrywamy ściereczką i pozostawiamy do wyrośnięcia na 1 godzinę. Żółtko mieszamy z wodą i smarujemy ciasto. Pieczemy w rozgrzanym piekarniku (opcja: góra-dół) w 180 stopniach C przez 30 minut. Po upieczeniu wyjmujemy i przekładamy na kratkę cukierniczą.

Komentarz: Do zagniatania ciasta użyłam tzw. haka przy prędkości 2. Naturalnie ciasto możemy wyrabiać ręcznie, im więcej par rąk do pomocy tym lepiej!

Po zagniataniu ciasto powinno być gładkie i mocno rozciągliwe.

Ciasto przekładamy do natłuszczonej miski i smarujemy jego powierzchnię olejem lub oliwą.

Oto ciasto drożdżowe po 2 godzinach leżakowania w cieple. Po naciśnięciu jest sprężyste i podwoiło swoją objętość

Ciasto ponownie zagniatamy i dzielimy na 8 części. Z każdej części formujemy kulę i umieszczamy w natłuszczonej formie.

Uformowaną brioche pieczemy w rozgrzanym piekarniku (opcja: góra-dół) w 180 stopniach C przez 30 minut. Brioche ma taki złocisty kolor, gdyż przed pieczeniem posmarowałam wierzch żółtkiem wymieszanym z wodą.

Ta konfitura przyleciała do mnie aż z uroczego miejsca pod Nantes. Jest przygotowana z pomarańczy i limonki. Gospodyni oprócz przyjemności mieszkania w wiejskiej posiadłości, prowadzi mały pensjonat w którym można się zatrzymać i podziwiać uroki wiejskiego życia. Jeżeli planujecie odwiedzić okolice pólnocno – zachodniej Francji to polecam to miejsce ( tutaj więcej szczegółów).

 

 

A real sick day

Napisała Kasia @ Luty 9, 2015

And so I jinxed it! I wrote on Saturday that everyone around me is getting cold, and then I woke up on Sunday with terribly sore throat. Today I feel a bit better, I even decided to leave the house, but with scarf wrapped around me like a mummy and pockets filled with pastilles. Yesterday, however, I haven’t moved outside even for a moment. After a hot shower, I immediately dressed in comfortable clothes, checked what I have in the fridge, took out a book about The Beatles I have been planning to read for a long time, and moved the computer to bed so I can be in constant contact with the world. However, the day would be lost if I wouldn’t take at least one photo. From my boredom and lack of other activities I manage to collect quite a number of them, so I am using the material that I was supposed to use in “Last Month” , in today's entry instead.

No i zapeszyłam! Jeszcze w sobotę pisałam Wam o tym, że wszyscy naokoło mnie są przeziębieni, a sama obudziłam się w niedzielę z potwornym bólem gardła. Dziś czuję się już lepiej, zdecydowałam się nawet wyjść z domu, ale owinięta szalikiem niczym Mumia i z tabletkami do ssania powtykanymi do wszystkich kieszeni. Wczoraj nie wychyliłam jednak nawet czubka nosa. Zaraz po gorącym prysznicu ubrałam się w wygodne rzeczy, sprawdziłam co mam w lodówce, wyciągnęłam książkę o Beatles'ach, którą planowałam przeczytać od dawna i przeniosłam komputer do łożka aby być w stałym kontakcie ze światem. Dzień byłby jednak stracony gdybym nie zrobiła chociaż jednego zdjęcia. Z nudów i z braku innych zajęć nazbierało się ich nawet kilka i materiał, który miał trafić do Last Month postanowiłam wykorzystać w dzisiejszym wpisie. 

Biografia Johna Lennona to książka, którą powinien mieć każdy fan The Beatles. 

Nie miałam co prawda zbyt dużego apetytu, ale tego deseru nigdy nie umiem sobie odmówić. Zwłaszcza jeśli siedzę w domu, jest weekend i nic nie zapowiada się, aby ktoś zrobił mi coś do jedzenia ;). A czy może być coś lepszego niż porcja gorących owoców pod kruszonką, zjedzona pod kołdrą? Nie!

Moja wersja tego przepisu jest naprawdę uproszczona, nie wymaga żadnych zdolności, a wszystkie produkty z pewnością macie w domu lub znajdziecie je w każdym sklepie spożywczym. 

Skład:

1. Jeden duży banan 

2. Jedno jabłko

3. Mrożone owoce leśne (w lecie gorąco polecam Wam owoce sezonowe)

4. Dwie łyżki stołowe miodu

Kruche ciasto:

1. Około 200 gramów mąki

2. 150 gramów masła

3. 3 łyżki stołowe cukru pudru

Sposób przygotowania:

Dodaję do siebie wszystkie składniki ciasta i ugniatam na blacie. Jeśli jest zbyt lepkie dodaję odrobinę mąki, jeśli za bardzo się kruszy dodaję odrobinę masła. Gdy masa ma już zwartą i jednolitą konsystencję, wkładam ciasto owinięte folią do lodówki.

Na spód naczynia kroję banana w plastry, później dodaję jabłko (tak jak na zdjęciu). Na wierzch rozkładam mrożone owoce leśne. Polewam miodem. Brak mi cierpliwości do ucierania ciasta na tarce, zamiast tego odrywam palcami drobne kawałki i kładę na owocach. Piekę w piekarniku nastawionym na 200 stopni do momentu lekkiego zarumienienia ciasta (około 20 minut). Deser najlepiej smakuje na ciepło (a z lodami to już nie da się opisać :)).

Tak wygląda deser przed włożeniem do piekarnika. Jak widzicie, zostało mi jeszcze sporo ciasta, więc zawijam je w folię, pakuję do zamrażalnika i wyciągam w chwili potrzeby ;). 

Przez kolejną godzinę bezkarnie zajadałam się deserem i serfowałam po internecie. Gdy odwiedziłam już wszystkie strony o modzie, serwisy informacyjne i sklepy internetowe zaczęłam szukać nowych miejsc do robienia zakupów. Ofertę sieciówek mamy na wyciągnięcie ręki, ale czasami warto jest poświęcić więcej czasu, aby odkryć coś jedynego w swoim rodzaju. Jeszcze lepiej, jeśli uda nam się wypatrzeć coś wśród projektów polskich projektantów. 

tunika / tunika – Bynamesakke // trousers / spodnie – Topshop (model Leigh)

Długie godziny spędzone w domu to świetny moment aby zrobić zdjęcia nowym kosmetykom, które chciałam Wam polecić. Marka Phenome wypuściła niedawno nową jabłkową serię. Miałam już kilka kremów i balsamów z tej marki, mam więc zaufanie do ich skuteczności. Jestem przekonana, że zakochacie się w kremach do twarzy na dzień i na noc :). 

Phenome, to polska marka zajmująca się produkcją naturalnych i organicznych kosmetyków. Jej sklep stacjonarny można znaleźć między innymi w Galerii Mokotów w Warszawie. Piszę o tym przede wszystkim dlatego, że teraz zmienił się on w Organic Concept Store i w swojej ofercie ma również inne produkty, między innymi ubrania polskiej marki Bynamesakke, która szyje ubrania głównie z bawełny Supimy pochodzącej z organicznych upraw. Ten rodzaj bawełny jest wyjątkowo miękki w dotyku i świetnie się układa. 

Miło mi Was poinformować, że specjalnie dla czytelników Make Life Easier w dniach 9 – 11 luty na hasło "MLE" obowiązuje 20% rabatu na cały asortyment w sklepie on-line na www.phenome.pl 

 

Mam nadzieję, że Wy obudziliście się dziś zdrowi jak ryba, ale jeśli nie to życzę wszyskim szybkiego powrotu do pełni formy! Miłego poniedziałku! :)