LOOK OF THE DAY

Napisała Kasia @ Marzec 29, 2015

shirt / koszula – Zara

coat / płaszcz – COS (podobny tutaj)

trousers / spodnie – MIH Jeans (podobne tutaj i tutaj)

shoes / buty – River Island (podobne tutaj)

sunglasses / okulary – Ray-Ban on Zalando.pl

In recent weeks so much was happening, that I'm taking the morning decisions about the outfit while putting socks on. Following my own advice, I'm choosing classical sets, that works for many situations. So I’m not going to dwell too much why in today's photos I'm wearing a grey coat, jeans and white sneakers – simple as it is: everything matches and forms a neat integrity. However, I am pleased to share with you, the first flowers are blooming in Tricity and grass gained the beautiful green colour.

Have a nice Sunday!:)

***

W ostatnich tygodniach tyle się u mnie dzieje, że poranne decyzje dotyczące stroju podejmuję w trakcie zakładania skarpetek. Stosując się do własnych rad, wybieram klasyczne zestawy, dostosowane do wielu sytuacji. Nie będę się więc za bardzo rozpisywać nad tym, dlaczego na dzisiejszych zdjęciach mam na sobie szary płaszczyk, jeansy i białe trampki – po prostu wszysto do siebie pasowało i tworzyło schludną całość. Z przyjemnością podzielę się jednak z Wami informacją, że w Trójmieście kwitną już pierwsze kwiaty, a trawa nabrała pięknego zielonego koloru. 

Miłej niedzieli! :)

 

Street Style – Spring Trends from Paris Fashion Week

Napisała Kasia @ Marzec 28, 2015

Each fashion week has its own unique character. Parisian one is said to be the most refined. The March fashion shows were a preview of what we will wear in autumn-winter season. On the other hand, sunny weather has turned Paris streets into another kind of catwalk, presenting – in practice – the hottest spring trends. Below you will find the outfits, which I've found most interesting. I hope they will inspire you as well :)

***

Każdy tydzień mody ma swój wyjątkowy charakter. Paryski posiada miano tego najbardziej wyrafinowanego. Marcowe pokazy mody stanowiły zapowiedź tego, co będziemy nosić w sezonie jesienno-zimowym. Z kolei słoneczna pogoda sprawiła, że ulice Paryża stały się odrębnym wybiegiem, prezentującym w praktyce najgorętsze wiosenne trendy. Poniżej znajdziecie stylizacje, które wydały mi się najciekawsze. Mam nadzieję, że i Was zainspirują :)

Fantastyczna stylizacja na okres przejściowy. Z nadejściem wiosny widać na ulicy coraz więcej jasnych kolorów, a biały "total look" jest zawsze modny. Wygląda klasycznie, a do tego odmładza. Gdy przez tyle sezonów przyzwyczaiłyśmy się do rurek, może być Nam trudniej dobrać odpowiednie dodatki do dzwonów, ale warto mieć taki model w swojej szafie. Ten powracający fason ładnie podkreśla sylwetkę tworząc "klepsydrę".

Czy tak samo jak ja, cieszycie się na powrót letnich kwiecistych sukienek? W tej stylizacji szczególnie spodobał mi się dodatek w postaci chusty, puszczonej luźno na szyi i spiętej w pasie cienkim paskiem. Bardzo prosty sposób na wprowadzenie dodatkowego wzoru i ciekawego elementu (na pierwszy rzut oka wygląda jak część sukienki).

Piękne zestawienie beżowych tonów i materiałów. Góra jest spokojniejsza, ale asymetryczna sukienka pozwala na zaprezentowanie ekstrawaganckich butów, które podrasowują "look".

 Kolory tulipanów przywołują wspomnienia związane z wiosną. Żółty płaszcz i zielona torebka pięknie dopełniają tą elegancką ale i pełną życia stylizację.

Spodnie i marynarka w tym samym kolorze głębokiej czerwieni to zestaw, który doda nam charakteru. Zależnie od dodatków sprawdzi się do pracy, na biznesowe spotkanie, czy wieczorne wyjście. Tutaj jego oficjalny ton został przełamany przez T-shirt oraz śmieszny kształt okularów nawiązujących do słynnego modelu noszonego przez Johna Lennona.

Anna Dello Russo jest znana ze swojej ekstrawaganckiej garderoby. Tym razem nawet niezwykła forma butów oraz miks tkanin na sukience nie przytłaczają stroju. Całość jest jak radosna zapowiedź nowego sezonu.

Czarna marynarka z małymi bufkami i postawionym kołnierzem jest urocza. Wzorzysta zielona spódnica z koła i rewelacyjne kolorowe buty to odświeżenie klasyki lat 50'tych.

 

Piękne zestawienie pastelowo błękitnych kolorów sukienki i moherowego sweterka o tej samej długości. Szałowe czarne szpilki zgrabnie przełamują "słodką" górę.

 

Na początku nie zwróciłam większej uwagi na stylizację tej blogerki. Po chwili jednak, doceniłam jak bardzo jest przemyślana pod względem tendencji. Mamy tutaj coś w rodzaju dżinsowego "total look", spodnie typu culottes (można je kochać lub nienawidzić :)), sweter w luźnej formie kimona oraz gladiatorki na słupku. Osobiście zmieniłabym jednak spodnie na rurki lub dzwony.

Nie wiem jak Olivia Palermo może swobodnie poruszać się w tak krótkim płaszczyku, ale tłumaczą ją pasujące pod spodem szorty (i nienaganna figura!). Kolor  jest fenomenalny. Forma płaszcza jest kobiecą wersją "oficerskiego" munduru. Torebka w zwierzęce wzory oraz jasne zamszowe szpilki pięknie dopełniają stylizację. 

A jak Wam podobają się te stylizacje?

 

Find a perfect dress

Napisała Kasia @ Marzec 26, 2015

Each invitation for a wedding, an important event or a birthday party, I always welcome with a broad smile. Only on the day of the great event it hits me, that all I have in my closet are mainly jeans and sweaters. It’s hopeless to look for an appropriate dress in there. Indeed there are few pretty cool styles hanging on the hangers, but most of them aren’t elegant enough. The rest is more suitable for running around Eiffel Tower (like here) or a prom, rather than for going out in the evening. So what should I do? Finding a well-tailored, universal dress in high street stores is pointless. Even if we would be lucky and manage to find the noteworthy dress in the sea of spandex T-shirts, it’s a high chance that we will later meet some girl who had the same problem. And now is wearing the exact same dress.

Once again the time of weddings, the christening parties and outdoor events is approaching, so there will be a plenty occasions for wearing dresses. This time, however, I decided to approach the subject in advance so I won’t be surprised.

***

 

Każde zaproszenie na wesele, ważną imprezę czy urodzinowe przyjęcie przyjmuję z szerokim uśmiechem. Dopiero w dniu wielkiego wyjścia dochodzi do mnie, że w szafie mam przede wszystkim jeansy i swetry. Na próżno szukać w niej odpowiedniej sukienki. Owszem, na wieszakach wisi kilka całkiem fajnych modeli, ale większość z nich jest za mało elegancka, a pozostałe nadają się raczej na bieganie pod więżą Eiffla (tak jak tutaj) lub bal przebierańców niż na wieczorne wyjście. Co zatem powinnam zrobić? Szukanie dobrze skrojonej, uniwersalnej sukienki w sieciówkach mija się z celem. Nawet jeśli będziemy miały wielkie szczęście i spośród spandeksowych t-shirtów uda nam się znaleźć sukienkę godną uwagi, to możemy być pewne, że jeszcze tego samego wieczoru spotkamy dziewczynę, która chodząc wcześniej po sklepach miała dokładnie ten sam problem. I wybrała dokładnie tę samą sukienkę. 

Po raz kolejny zbliża się czas ślubów, chrzcin i imprez na świeżym powietrzu, okazji do noszenia sukienek będzie więc mnóstwo. Tym razem postanowiłam jednak podejść do tematu z wyprzedzeniem i nie dać się zaskoczyć.

Skrojona na wymiar

Nawet jeśli nie przygotowujecie się do najważniejszej imprezy w roku, to zawsze warto mieć w szafie elegancką, prostą sukienkę z rozkloszowanym dołem i dłuższym rękawkiem. Dodając odpowiednie dodatki możemy stworzyć strój nadający się na spotkanie w ciągu dnia lub wielkie wieczorne wyjście. Doskonale wiem, co pomyślałyście sobie w tej chwili - przecież to oczywiste, że taką sukienkę trzeba mieć ale takich sukienek po prostu w sklepach nie ma! Zgadza się. Przez lata nie znalazłam w sieciówkach żadnej wizytowej sukienki, która nie wymagałby przeróbek i służyła mi dłużej niż jeden sezon. Sytuacja zmusiła mnie więc do wzięcia spraw we własne ręce i uszycia sukienki na wymiar. Na początek znalazłam materiał w poleconym przez mamę sklepie, a następnie udałam się do zakładu krawieckiego. Efekt był całkiem niezły, ale czas jaki musiałam na to poświęcić trochę zniechęcił mnie do kolejnych eksperymentów. Na szczęście, szycie sukienek dla indywidualnych klientek staje się co raz bardziej popularne, a ponieważ popyt kształtuje podaż, to po krótkich poszukiwaniach udało mi się znaleźc firmę specjalizującą się w tego rodzaju zleceniach. Jeśli nie do końca znacie się na materiałach, nie znacie dobrej krawcowej lub po prostu szkoda Wam czasu to możecie zajrzeć na stronę SzyjemySukienki.pl (znajdziecie tam mnóstwo modeli i materiałów do wyboru, a gdy zdecydujecie się już na konkretny projekt możecie kupić go w standardowym rozmiarze lub może być dla Was uszyty na miarę).

 

Wyszukana

Szycie sukienki w niektórych wypadkach może się jednak okazać zbyt czasochłonne. Jeśli do ważnej imprezy został tydzień to nie marnowałabym czasu na chodzenie po galeriach. Lepiej od razu przeszukać ofertę sklepów internetowych. Przed zakupem upewnijcie się jaki rodzaj przesyłki wybrać – małe sklepy internetowe zwykle realizują zamówienia szybciej, natomiast te większe zawsze dają nam możliwość wykupienia przesyłki ekspresowej. Nie raz zdarzało mi sie kupować w internecie po pięć różnych sukienek, spośród których wybierałam jedną, a pozostałe zwracałam. Strony z szerokim wyborem sukienek i jednocześnie godne polecenie to Revolve, Zalando, ToposhopSugarfree, Mosquito, Szafomania.

Pożyczona

W czasach liceum najprostszym sposobem na znalezienie szałowej kreacji było przewertowanie szafy przyjaciółki lub mamy i zrobienie miny kota ze "Shreka".  Wypożyczenie sukienki na jeden wieczór może się dla niektórych z nas okazać strzałem w dziesiątkę. Niestety nasze przyjaciółki rzadko kiedy mają w szafie stroje od najlepszych projektantów, ale w dzisiejszych czasach na wszystko znajdzie się rada. Wystarczy skorzystać z usług specjalnej wypożyczalni, która za opłatą (będącą bardzo niewielką częścią wartości wypożyczanego elementu garderoby) udostępni nam rzeczy, o których kupieniu nie mogłybyśmy nawet śnić. Jest to też świetna opcja dla tych z nas, które zawsze lubią mieć coś nowego. Brzmi zachęcająco? Jeśli jesteście gotowe spróbować, to zajrzyjcie na Rentnrule.com i dajcie znać jak minął Wam wieczór!

Wymarzona

Większość z nas chciałaby chociaż przez chwilę poczuć się jak w bajce i w wymarzonej sukni przetańczyć całą noc. Jeśli dysponujemy dużym budżetem a okazja jest tego warta, to najlepiej udać się do uznanego projektanta. Oni zadbają o to, aby ich Klientki czuły się wyjątkowo a projekt spełniał wszystkie wymagania. Już sam proces tworzenia kreacji będzie dla nas wielkim przeżyciem – wizyta w atelier, pierwsze przymiarki i efekt końcowy to naprawdę świetne przeżycie. Najbardziej utalentowani i godni polecenia projektanci to według mnie Gosia Baczyńska, duet Paprocki&Brzozowski oraz Maciej Zień. Taka przyjemność kosztowałaby nas od pięciu tysięcy złotych wzwyż. 

Mam nadzieję, że w nadchodzącym wiosenno-letnim sezonie temat sukienek nie będzie Wam spędzać snu z powiek. 

Miłego dnia! :)

Sukienka uszyta na wymiar przez Szyjemysukienki.pl (model Nina)

Przepisy na Wielkanoc: Wilgotny sernik z białą czekoladą i domowym lemon curd

Napisała Zosia @ Marzec 25, 2015

* * *

Przed nami jeden z najpiękniejszych okresów w roku – wiosna! Moja ogrodowa forsycja już zakwitła, a liście tulipanów dawno przedarły się przez grubą warstwę ziemi. Czas na wiosenne porządki i świąteczne przygotowania. Jak co roku będę piekła babkę czekoladową, karmelową i zagniatała kruche ciasto na mazurki. W najbliższych dniach postaram się podzielić z Wami kilkoma nowymi przepisami więc zaglądajcie w wolnej chwili :-) A już teraz polecam wypróbowanie przepisu na sernik. Jest wilgotny, lekko kwaskowaty z domowym musem cytrynowym (lemon curd).

Skład:

(średnica formy 23 cm)

1 kg zmielonego twarogu

4 jajka

3 łyżki mąki ziemniaczanej

150 g cukru

skórka otarta z 1 cytryny

200 g białej czekolady

lemon curd:

2 jajka

180 g cukru

80 g schłodzonego masła

sok wyciśnięty z 2 cytryn

do dekoracji: cięte kwiaty

A oto jak to zrobić:

1. Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni C. Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej i odstawiamy aż ostygnie. Zmielony twaróg mieszamy z cukrem, mąką ziemniaczaną i jajkami. Ucieramy mikserem ok. 3-4 minut. Do masy dodajemy roztopioną czekoladę i otartą skórkę cytrynową. Całość mieszamy.

2. Masę twarogową przekładamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Temperaturę piekarnika zmniejszamy do 160 stopni C i umieszczamy formę z ciastem. Pieczemy 60 minut. Wyłączamy piekarnik, uchylamy drzwiczki i czekamy aż ostygnie sernik w piekarniku.

3. Aby przygotować lemon curd: w małym garnku roztrzepujemy jajka z cukrem do połączenia się składników. Garnek ustawiamy nad parą wodną (kąpiel wodna) i ciągle mieszamy. W trakcie mieszania dodajemy masło i sok z cytryny. Mieszamy aż do zgęstnienia kremu. Gotowy krem schładzamy, a następie nakładamy na upieczony sernik. Tak przygotowany sernik najlepiej przechowywać w lodówce.

 

Wiosenne zmiany

Napisała Gosia @ Marzec 23, 2015

 

Over the past month I was stressed out and tired. Constantly on the run, sleepy, overwhelmed with duties and I also had to deal with moving to a new apartment – reportedly one of the most stress-causing experiences in our life. Only for few days now, I am finally though slowly getting used to a new place. This past weekend was the first of many weeks in which I found a little time for myself. One day I woke up well rested, I had time to make myself a coffee in my favorite mug and a moment to look through the window for the city slowly awakening. The sun was shining in the sky, and I surprisingly discovered, that spring should come any day now. The truth is there was enough changes happening in my life, but I still felt like making a few new challenges. So I pulled out a piece of paper and I made a list of a few resolutions which I would like to make before the Easter Holidays.

W ciągu ostatnich miesięcy byłam zestresowana i zmęczona, ciągle w biegu, niewyspana, przytłoczona obowiązkami, a do tego doszła jeszcze stresująca przeprowadzka - podobno jedno z bardziej stresogennych przeżyć w życiu. Dopiero od kilku dni, powoli przyzwyczajam się do nowego miejsca. Miniony weekend był pierwszym od wielu tygodni, w którym znalazłam odrobinę czasu dla siebie. Obudziłam się wypoczęta, miałam czas aby zrobić sobie kawę w ulubionym kubku i przez chwilę postać przy oknie, spoglądając na budzące się do życia miasto. Na niebie świeciło słońce, a ja zaskoczona zorientowałam się, że lada dzień nadejdzie wiosna. Co prawda zmian miałam ostatnio aż nadto, ale i tak nabrałam ochoty na postawienie kilku nowych wyzwań. Wyciągnęłam więc kartkę papieru i spisałam w podpunktach kilka postanowień, które chciałabym wprowadzić jeszcze przed Świętami Wielkanocnymi. 

Nowa / stara forma ruchu

Marzec to okres gdy sportowe cele stają się łatwiejsze. Dni są dłuższe, na zewnątrz jest ciepło i rzadziej chorujemy – kończą się wymówki na bezkarne lenistwo. Jeśli większość czasu siedzicie za biurkiem, uwięzieni pomiędzy czterema ścianami to uwierzcie mi - żadne drogie zakupy, filmy obejrzane na kanapie w towarzystwie chipsów, czy lampka wina nie polepszą Waszego samopoczucia. Wybuch endorfin zapewni nam tylko aktywność fizyczna. W minioną niedzielę w wielkim stylu przywitałam wiosnę, uczestnicząc wraz ze stu pięćdziesięcioma innymi osobami w akcji charytatywnej WWF (gorąco zachęcam do podpisania apelu na stronie godzinadlaziemi.pl ). Wszyscy ustawiliśmy się w szyku tworzącym kształt morświna po czym wspólnie weszliśmy do zimnego Bałtyku. Dla mnie sezon kąpieli wodnych powoli dobiega końca (łatwiej jest mi kąpać się w morzu zimą niż latem, jest mniejsza różnica temperatur). Morsowanie powoli zostawiam na jesień a zabieram się za jogę. Nie jest to dynamiczny trening, ale to wciąż intensywny wysiłek fizyczny, wymagający pracy wielu mięśni. Joga wiąże się z wyciszeniem, rozciąganiem i relaksem, a to przyda się każdemu z nas.  

Jedna z Czytelniczek przysłała mi link do trzydziestodniowego wyzwania Jogi (fantastyczna inspiracja – jeszcze raz dziękuję)! Oczywiście, zachęcam Was do profesjonalnych zajęć, gdzie instruktor będzie miał szanse skorygować waszą postawę. Jednak jeśli wolicie zacząć sami tutaj możecie zobaczyć polecane filmiki instruktażowe.

Koniec problemów ze wstawaniem i brakiem energii

 Macie już dosyć codziennego przełączania drzemek w swoim telefonie? Czy w ciągu ostatnich tygodni zauważyliście u siebie gorsze samopoczucie, brak energii i niską odporność? Chcielibyście wstawać pełni ochoty do życia i cieszyć się co raz dłuższym dniem? Wszystkie oznaki przemęczenia, to wołanie naszego organizmu o odnowę. Nie będę Was namawiać, abyście teraz biegli na weekend do SPA. Zdecydowanie lepsze efekty osiągniemy jeśli uda nam się oczyścić organizm z toksyn, dzięki któremu szybko odzyskamy chęci do pokonywania codziennych wyzwań.

Rodzajów diet oczyszczających jest nieskończenie wiele, od bardzo restrykcyjnych głodówek po delikatne zmiany żywieniowe. Sama nigdy nie stosowałam tych najbardziej ekstremalnych ale już wielokrotnie przechodziłam na dwutygodniowe diety eliminujące wiele produktów. Przez czternaście dni kuracji unikam potraw ciężkostrawnych, smażonych, jedzenia typu fast food, cukrów oraz wszelkich używek (kawa, papierosy, alkohol itd.), a moje poranki rozpoczynam od wypicia ciepłej wody z dużą ilością cytryny. Podczas oczyszczania nie wolno zapominać o uzupełnianiu płynów. Picie wody i zaparzonych ziół to podstawa prawidłowej kuracji, najlepiej sprawdzi się mięta, melisa, pokrzywa, szałwia albo koper włoski. Zawsze po takiej dwutygodniowej diecie znacznie lepiej się wysypiam (o poranku potrzebuję jednej drzemki a nie siedmiu). Moja cera jest bardziej rozpromieniona, a ciało smuklejsze. Rzadziej cierpię też na bóle brzucha, a koszmary będące następstwem ciężko strawnych kolacji odchodzą w zapomnienie.

 

 

Przy wiosennym świetle Twoje mieszkanie prezentuje się marnie? Nie musisz przeprowadzać gruntownego remontu, żeby to zmienić. 

Wiosna to moment, w którym najchętniej zabieramy się do większych porządków. Po zimie, tak jak natura budzi się do życia i my nabieramy więcej chęci do pracy. Wprowadzając się do nowego mieszkania nie miałam czasu ani środków aby przeprowadzić gruntowny remont. Musiałam drobnymi zmianami sprawdź aby mieszkanie wyglądało jednocześnie świeżo i przytulnie. Zaczęłam od wyszorowania wszystkiego i definitywnego zmycia śladów pozostawionych przez poprzednich lokatorów. Następnie zmieniłam wykładzinę w pokoju Julci bo poprzednia była już zszarzała – to najprostszy sposób aby pokój przeszedł dużą metamorfozę. Mycie okien może wydać się banalne, ale jest to nieunikniona czynność jeśli w naszym mieszkaniu ma być jasno, a brudne szyby nie mają być źródłem wstydu gdy niezapowiedzianie odwiedzi nas teściowa (detergent, który widzicie na zdjęciu to płyn do mycia okien marki Barwa – po jego użyciu w mieszkaniu nie czuć zapachu chemicznych substancji).

Gdyby ktoś z Was miał ochotę odświeżyć wygląd mieszkania, nie musicie od razu biec po wałek do malowania ścian. W pierwszej kolejności wymieńcie wszystkie ozdobne pokrowce na poduszki (bardzo ładne ostatnio widziałam w H&M Home i były przecenione :)). Kolejnym etapem upiększania wnętrza może być wymiana zasłon – tanie i ładne możecie kupić w Ikea. Moim ulubionym sposobem zmiany wyglądu pomieszczenia jest nowa aranżacja ramek na ścianie.  Na koniec pozbądźcie się z domu niepotrzebnych rzeczy, to czasami lepszy pomysł niż kupienie nowej kanapy czy zrobienie remontu całej kuchni.

 

Reorganizacja czasu

Odkąd pamiętam, każdego ranka wstawałam skoro świt i szłam biegać. O szóstej, siódmej rano prawie każdego dnia wybiegałam na ulice Gdyni. W ostatnich tygodniach, natłok pracy zmuszał mnie do przekładania treningu na popołudnie – rano musiałam zająć się pisaniem tekstów, obrabianiem zdjęć i wszystkimi pilnymi sprawami związanymi z nowymi projektami. Trochę więc przez przypadek zauważyłam, że pisanie tekstów najłatwiej przychodzi mi z samego rana, wtedy jest mi lżej zebrać myśli i nic mnie nie rozprasza. Ta sama czynność popołudniami zajmowała mi ponad dwie godziny, gdy zabierałam za te same zadania rano, po czterdziestu minutach pracę na komputerze miałam praktycznie z głowy. Szybko doszłam do wniosku, że swój plan dnia (o ile mam taką możliwość) powinnam układać według zasobności mojego organizmu. Wszystkie obowiązki które nie wymagają ode mnie zbyt dużego skupienia, jak sprzątanie czy trening, przełożyłam na wieczór. Dzięki wprowadzeniu takiej niewielkiej zmiany powoli nadrabiam wszystkie zaległości (a uwierzcie, w którymś momencie zaczęłam zapominać jak się nazywam). Przez najbliższe tygodnie jeszcze wnikliwej przyjrzę się swoim możliwościom i Was też zachęcam do zastanawienia się, w których częściach dnia najłatwiej  przychodzi Wam wykonywanie poszczególnych prac. Myślę, że z czasem, każdy z nas dobrze zorientuje się kiedy poziom naszej efektywności jest najwyższy.

 

Mam nadzieję, że udało mi się zmotywować Was do drobnych wiosennych zmian i życzę Wam miłego poniedziałkowego wieczoru! :)